Pragmatyzm Romana Dmowskiego

 

w110 rocznicę wojny japońsko-rosyjskiej

Wojna japońsko-rosyjska wybuchła w nocy z 8 na 9 lutego 1904 r. Podczas walk m.in. o Port Artur, pod Czemulpo, Jinzhou, Ximucheng, Liaoyang, Mukden, Cuszima itd. śmierć poniosło 25 331 żołnierzy i oficerów wojsk rosyjskich, zranionych zaś zostało 146 032. Po stronie atakującej 47 387 japońskich żołnierzy i oficerów straciło życie , a rannych było 173 425. Ta wojna miała znaczący wpływ nie tylko na sytuację wewnętrzną w samej Rosji, radykalizację nastrojów, rewolucję w 1905 r., długotrwałe walki, wewnętrzne przemiany, ale także na wykrystalizowanie się ostateczne koncepcji ideologiczno-politycznej nowo powstałej formacji polskiego nowoczesnego ruchu narodowego. Od tamtych wydarzeń zaczęły się we wszystkich zaborach w polskich środowiskach politycznych wyłaniać dwie podstawowe orientacje polityczne, z których jedna będzie wiązała polski interes z państwami ententy - Francją, Rosją, Wielką Brytanią, a druga państwami centralnymi - Niemcami i Austro-Węgrami.

Wojna japońsko-rosyjska otworzy nie tylko nowy okres przed polskimi formacjami politycznymi, ale i wpłynie pośrednio na kwestię polską zwłaszcza w zaborze rosyjskim. Z wybuchem tej wojny i jej konsekwencjami polskie środowiska polityczne wiązały wiele nadziei. Oczekiwano na jej wybuch niecierpliwie, przewidywano negatywne jej skutki dla państwowości rosyjskiej w postaci zaostrzającego się wewnętrznego kryzysu polityczno-gospodarczego. Już na kilka lat przed rozpoczęciem tej wojny przywódcy Ligi Narodowej przekonani byli, że do niej na pewno dojdzie. Toteż bacznie obserwowali sytuację wewnętrzną w samej Rosji i jej politykę daleko-wschodnią. Stanowiska osobiste na ten temat w artykułach pisanych na łamach Przeglądu Wszechpolskiego prezentowali głównie J.L. Popławski, R. Dmowski i T. Grużewski. Tej problematyce Roman Dmowski m.in. poświęcił następujące artykuły: Wobec kryzysu rosyjskiego, Na progu nowej ery, Nasze stanowisko wobec Niemiec i Rosji, Nowy okres w dziejach Rosji. W artykułach swoich analizując ówczesną sytuacji wyprowadzał wnioski mówiące, że dokonywujące się w Rosji zmiany społeczno-gospodarcze doprowadzą do modernizacji istniejącego ustroju politycznego państwa, a ekspansja daleko-wschodnia do konfliktu z Japonią, który to konflikt będzie ciągnął się długo doprowadzając do zmiany orientacji polityki rosyjskiej - i to niezależnie od tego, kto Rosją będzie rządził. Znając zatem dobrze sytuację w samej Rosji Dmowski był przekonany, że zbliżająca się wojna wywoła wewnętrzne wstrząsy i przekształcenia.

S ł a b a z a s a d a a u t o k r a c j i w R o s j i

Już w liście z 1 stycznia 1903 r. wysłanym z Krakowa do St. Miłkowskiego w Szwajcarii , a więc jeszcze ponad rok przed wybuchem wojny japońsko-rosyjskiej Dmowski przewiduje nadciągające przemiany, pisząc: Zaczynam być optymistą- co prawda zawsze nim byłem - a dodaje mi w tym względzie ochoty stan rzeczy na zewnątrz, mianowicie w Rosji. Gorzej tam jest obecnie , niż to na zewnątrz wygląda. Według mnie, wielkimi krokami zbliża się tam jakiś wielki , wszelkie ogarniający stosunki kryzys. Finansowe bankructwo, bunt w masach, opozycja najbardziej oświeconych i wpływowych żywiołów, ogólne przekonanie , że tak dłużej być nie może , brak pewności siebie i konsekwencji u władz, wreszcie ani jednego człowieka sprężystego, zdolnego należycie reprezentować zasadę a u t o k r a t y c z n ą u steru rządu - oto dzisiejszy obraz Rosji. Coraz wyraźniej zjawia się we mnie przekonanie, że w bardzo bliskim czasie kwestia polska poważnie wypłynie w stosunkach międzynarodowych, jakkolwiek nie umiałbym tego uzasadnić. I rzeczywiście, po zakończonej wojnie japońsko-rosyjskiej Rosja stanie się miejscem krwawych walk rewolucyjnych i przemian społeczno-politycznych.

Moment wybuchu wojny japońsko-rosyjskiej zbliżał się szybkimi krokami. Dla Japonii ostatecznym terminem był rok 1904 , w którym to Rosja kończyła budowę w Mandżurii kolei wschodnio- chińskiej mającej ją połączyć z koleją transsyberyjską. Dzięki realizacji tego celu mogła Rosja uzyskać na Dalekim Wschodzie znaczące wpływy, czego obawiała się również Wielka Brytania, która zawarła z Japonią 30.01.1902 r. traktat zobowiązujący do udzielania jej pomocy w razie wybuchu wojny. Pozbawienie już wcześniej przez państwa francuskie, niemieckie i rosyjskie owoców zwycięstwa Japonii w jej wojnie (1894-5) z Chinami, w tym zajęcie przez Rosję w 1897 r. Portu Artura, półwyspu kwantuńskiego, Mandżurii, marsz jej ku Morzu Żółtemu groził Japonii zupełną klęską we współzawodnictwie w tej części Azji. Do takiej sytuacji Japonia za wszelką cenę nie zamierzała dopuścić.

J a p o ń s k a p r z e m i a n a

Po wewnętrznych reformach zapoczątkowanych wizytą eskadry amerykańskiej z komandorem Perry´m na czele, pod rządami cesarza Mutsu-Hito przekształcała się Japonia w państwo nowoczesne, przejawiające dążność do odegrania czołowej roli we wschodniej Azji. Szukała upustu dla nagromadzonej własnej energii, pożądliwie patrzyła na najbliższą sobie Koreę i obawiała się jej uzależnienia od Rosji. Toteż od 1897 r. podejmie intensywne przygotowania do wojny, której celem będzie odepchnięcie Rosji , mocne usadowienie się na kontynencie azjatyckim, uzyskanie zdecydowanej przewagi politycznej i ekonomicznej nad innymi państwami na terytorium Chin, zdobycie wysokiego prestiżu wśród społeczeństw Azji. Czynniki rządzące ówczesną Rosją, wierzące w potęgę swojego państwa lekceważyły przeciwnika, nie zdając sobie sprawy z kim rzeczywiście mają do czynienia. Liczyły, że ta wojna będzie podobna do wcześniejszych wojen, na przykład ze słabą, rozkładającą się Polską, Szwecją, Turcją, Persją itd. Carska Rosja nie została jednak ostatecznie wyeliminowania z Dalekiego Wschodu i pewien wpływ na to również miał prezydent USA Teodor Roosevelt, który wystąpił jako mediator na rzecz zakończenia tej wojny, próbując w ten sposób powstrzymać zwycięski marsz Japonii w obawie przed wzrastającą jej potęgą.

Przegrana wojna kosztowała Rosję ok. 2347 mln rubli, nie licząc strat na skutek utraty przejętych przez Japonię terenów i to właśnie przyspieszyło wewnętrzne wstrząsy, rewolucję w 1905 r., która jednakże nie zdołała jeszcze załamać władzy Romanowów. Rosja pozostała nadal liczącym się mocarstwem, istotnym podmiotem w polityce światowej. Taki właśnie scenariusz wydarzeń i ich skutków przewidywał już wcześniej Roman Dmowski. Jego cele taktyczne politycznego działania będą w tym okresie zmierzały w kierunku osiągnięcia w powstającej nowej sytuacji jak największych korzyści dla sprawy polskiej. Zatem w jego politycznym działaniu taktyka będzie miała istotne znaczenie.

Z j a z d w K o p e n h a d z e

Właśnie w sprawie omówienia taktyki politycznego działania wobec Rosji, wyjeżdża Dmowski wraz z Balickim 1 stycznia 1903 r. z Krakowa do Kopenhagi na zaproszenie Finów. Tam podczas obrad w dniach od 2 do 6 stycznia, w których stronę fińską reprezentowali przedstawiciele czterech stronnictw: staro-zwedzkiego - baron Born, młodoszwedzkiego - hr. Mannerheim, starofińskiego - adwokat Jonas Kastern i radykalnofińskiego - Konzi Zilliacus, Dmowski i Balicki oświadczyli Finom, że tak jak oni uważają wybuch wojny za nieunikniony i od tej wojny w połączeniu z wrzeniem w Rosji oczekują dużych zmian w państwie, zmian, które będą korzystne zarówno dla Polski, jak i Finlandii; że jednak uważają, iż obydwa narody powinny zachować stanowisko wyczekujące, a czas działania przyjdzie na nie dopiero wtedy, gdy walka wewnętrzna w Rosji da przewidywane rezultaty. Wtedy dopiero powinny wytężyć wszystkie siły, ażeby z tych przekształceń w państwie jak najwięcej dla siebie uzyskać. Finowie podzielili ich poglądy.

Konsekwencje nadchodzącej wojny, czyli wstrząsy wewnętrzne, zdaniem Dmowskiego, doprowadzą do stopniowej demokratyzacji ustroju politycznego Rosji i z tego względu dążył on w praktycznym działaniu do uruchomienia i zorganizowania politycznego głównej części narodu, wprowadzenia jej na widownię polityczną, zaprawienia w walce o prawa narodu…. Ustalona na zjeździe kopenhaskim taktyka politycznego działania została następnie zaakceptowana na krakowskim posiedzeniu Rady Głównej Ligi Narodowej obradującej w dniach 8 - 10 stycznia 1903 r. oraz ostatecznie zatwierdzona na zjeździe Ligi Narodowej w styczniu 1904 r.

O d e z w a L i g i N a r o d o w e j

To stanowisko wyrazi odezwa Komitetu Centralnego Ligi Narodowej, skierowana do społeczeństwa polskiego, a zredagowana przez Dmowskiego i ogłoszona w lutym 1904 r., czyli już po wybuchu wojny japońsko-rosyjskiej. Odezwa, ostrzegając przed nierozważnymi działaniami politycznymi mogącymi doprowadzić do zaprzepaszczenia korzystnej koniunktury, głosiła m.in.: Wojna obecna nie zapowiada zmian na karcie Europy, które by nas dotyczyć mogły. To wojna o planowanie i wpływy w Azji. Ale otwiera ona długi okres walk na Wschodzie, walk pochłaniających siły Rosji, która swobodnie się tam dotąd rozszerzała, a będzie zmuszona iść dalej w tym samym kierunku. Trzeźwy sąd nie pozwala oczekiwać od tej wojny zmiany granic Rosji na Zachodzie. Nie możemy też występować jako czynni sprzymierzeńcy dzisiejszych wrogów Rosji. Trzeba jasno zdać sobie z tego sprawę, ustrzec się złudzeń, bo one utrudniają nam tylko wyciągnięcie z obecnego położenia należytych korzyści(…) Wojna ta przyspieszyć musi przesilenie wewnętrzne i zbliżyć chwile przebudowy ustroju państwa, a otwierający się na Wschodzie okres walk ciężkich zniewoli je do zmiany polityki względem naszego narodu. Rosja będzie zmuszona liczyć się z nami. Wtedy od naszego zachowania się, od naszego rozumu politycznego, od naszej stanowczości i energii, od zgodności w naszych szeregach narodowych zależeć będzie los najbliższych polskich pokoleń.

Oczekując tej chwili, czuwać dziś musimy nad postępowaniem całego naszego społeczeństwa, strzec je od fałszywych kroków, od wszystkiego, co mogłoby wytrącić je z równowagi i zmniejszyć przez to jego siły. Taką rolę odgrywałyby w obecnym położeniu wszelkie tylko wystąpienia; nie krępując wielce swobody rządu w jego działaniach wojennych, wprowadziłyby tylko dezorganizację w nasze własne szeregi. Pierwsze próby agitacji w tym kierunku zjawiły się już i niewątpliwie ponawiane będą w miarę niepowodzeń wojennych Rosji. Przeciwdziałać im trzeba z całą siłą. Nie możemy pozwolić na to, żeby rządy obce przez swych agentów prowadziły nasz lud w kierunku dla nich korzystnym, ani na to, żeby choć kropla krwi polskiej przelała się w bezużytecznych próbach, wywołanych przez nasze własne niedojrzałe żywioły .

K o n s e k w e n c j e

Właśnie to stanowisko polityczne zawarte w powyższej odezwie skłoni Dmowskiego do bezpośrednich działań zarówno przeciwko formacjom obozu ugodowego, jak i próbom wywołania w Królestwie walk powstańczych skierowanych przeciwko Rosji i będzie jego głównym powodem podróży do Japonii. Już na początku wojny podczas spotkania arystokracji 22 lutego 1904 w Warszawie u księcia Włodzimierza Czetwertyńskiego podjęto decyzję w sprawie ufundowania pociągu sanitarnego dla wojsk rosyjskich na Dalekim Wschodzie. Komitet Arcybiskupi, pod przewodnictwem arcybiskupa Wincentego Popiela - metropolity warszawskiego- będzie się właśnie tymi sprawami się zajmował. Obok przyczyn politycznych trudna sytuacja socjalna znacznej części społeczeństwa spowodowała, że już w marcu 1904 r. Liga Narodowa wyda odezwę o nieskładanie dobrowolnych ofiar na cele wojenne. Akcję dobrowolnych darów popierała głównie grupa ugodowa ,,Kraj” w Petersburgu i ich zwolennicy w Królestwie. Jednakże znaczna część gmin bojkotowała składanie ofiar na cele wojny. Na przykład w Płońsku, gdzie prowadził działalność członek Ligi Narodowej dr Leon Rutkowski ,mimo nacisku naczelnika powiatu ludność miejscowa odmówiła składania ofiar ,a na zebraniu wybitniejszych obywateli Polacy głosowali za tym, by z racji wojny dać po 250 rubli na kartofle dla najbiedniejszych Polaków i Żydów.

Akcja ugodowa, polityka wiernopoddańcza wynikała, zdaniem Dmowskiego, z nakłanianiem liderów tej polityki w Polsce do porzucenia postawy wyczekującej, która była w owej chwili dla sprawy naszej najkorzystniejsza. Drugim kierunkiem, z którym Dmowski się nie zgadzał uważając, że nie ma najmniejszych szans powodzenia i jest wielce szkodliwy dla sprawy polskiej, to działania powstańcze przeciwko Rosji. Zauważał słusznie, że wywołane w ten sposób w Rosji silne nastroje antypolskie doprowadzą do krwawego stłumienia powstania i prawdopodobnie uzależnienia Rosji od Niemiec, odsunięcie się jej od Francji, a tym samym powstania nowego korzystnego dla Polski układu międzynarodowego, w którym główni zaborcy znajdą się po przeciwnej stronie barykady. W tej trudnej sytuacji Dmowski obawiał się powtórzenia konwencji Alvenslebena. W kilkanaście lat później napisze w tej sprawie: Rosja mając wojnę na Dalekim Wschodzie, wojnę jak się okazało bardzo ciężką przy fatalnym stanie organizacji rządu i armii oraz przy groźnym położeniu wewnętrznym, znajdowała się niejako w łasce swego zachodniego sąsiada. Dawano jej do zrozumienia, że Niemcy mogłyby z jej kłopotów skorzystać i zapłacić jej za przymierze z Francją. To zmuszało ją do zabiegów w Berlinie o przyjazną neutralność, którą gotowe były w każdej chwili ofiarować i tanim kosztem swój wpływ w Petersburgu wzmocnić. Skończyło się tym, że Berlin dał rządowi carskiemu zapewnienie co do bezpieczeństwa na zachodniej granicy i znów uzależnienie się Rosji od Niemiec zostało o kilka kroków cofnięte. Ma się rozumieć, dużym dla Niemiec ułatwieniem w tej operacji były początki ruchu powstańczego w Królestwie. Powtarzała się na mniejszą skalę historia konwencji Alvenslebena.

Znów dla Niemiec! Rok 63 pracował dla Prus… Teraz znów, podczas wojny japońskiej, korzyści z ruchawki w Królestwie wyciągną Niemcy. Więc wszelkie próby powstańcze, zaczynając od 63 r., były tylko z korzyścią dla Niemiec. Zacząłem się wtedy zastanawiać, czy to może być tylko zbieg okoliczności – za wiele w tym prawidłowości, za wiele konsekwencji. A nie przychodziło mi wtedy jeszcze do głowy, że będę kiedyś patrzył na legiony polskie maszerujące obok pułków pruskich w braterstwie broni…

B e z e k s p e r y m e n t ó w

Polityka realnego interesu narodowego, dla dobra ojczyzny, rzeczywiście niepodległościowa, nie może być, zdaniem Dmowskiego, polityką ,,prób i błędów”, jak tego chcieli ugodowcy i zwolennicy powstania. Dlatego podczas wojny japońsko-rosyjskiej walkę zbrojną uzna przede wszystkim za kwestię taktyki, a nie kwestię zasadniczą, jak to było w polityce polskiej przed 1863 r. Jako kwestia taktyki pisze - powstanie nie może być dogmatycznie ani przyjmowaniem ani odrzucaniem(…) ale właśnie jako taktyczny środek walki, powstanie nie może nosić znamion odruchu, jak to było w znacznym stopniu w ostatnim naszym zbrojnym wystąpieniu, ale długiej i dobrze przygotowanej, planowej wojny, mającej widoki zwycięstwa. Jednakże w ówczesnym okresie Dmowski nie uznawał za słuszne wchodzenie polityki narodowej na drogę powstańczą. W istniejących uwarunkowaniach i sytuacji zręby polskiej państwowości należy, jego zdaniem, budować na drodze legalnej i nielegalnej, konsekwentnej, ale politycznej walki o polski samorząd, język, polską kulturę, prawa narodowe itd., walki zwiększającej stopniowo upodmiotowienie polityczne narodu polskiego.

Dogłębnej analizy polityki powstańczej (rewolucyjnej) i tzw. lojalnej dokona Dmowski w artykule Doktryna i realizm w Polsce z 1904 r. W artykule między innymi wykazuje, że antytezą drogi rewolucyjnej, czyli powstańczej stał się lojalizm wobec zaborców. W sumie te dwie drogi w istniejącej wówczas sytuacji są błędne i dla narodu szkodliwe. Dlatego też wskazuje na konieczność syntezy tych dwóch przeciwstawnych kierunków i metod politycznego działania, ponieważ myśl politycznego działania narodu zawsze biegnie po przekątnej miedzy tymi skrajnymi punktami. Proponuje dokonania syntezy tych dwóch skrajnych kierunków , których syntezą ale i zarazem antytezą powinna być polityka realna, pragmatyczna, którą mimo przeszkód i trudności stara się realizować polski ruch narodowy. Ta polityka realna to zarazem walka z myślą apolityczną, doktrynerstwem rewolucyjnym (powstańczym), ugodowym. W tej polityce każda taktyka, każdy środek będzie odpowiedni, jeżeli jest trafny w danych okolicznościach miejsca i czasu w danym układzie stosunków międzynarodowych i międzypaństwowych. Ta taktyka politycznego realizmu wiąże się ,według Dmowskiego, również z aspektami etycznymi.

P r z e c i w s k r a j n o ś c i o m

W pełni świadomy istniejącej sytuacji politycznej, przywódca ruchu narodowego odrzuca skrajność wyrażającą się w ugodowości i idealistyczną przejawiającą się w programach powstańczych. Doktryna rewolucyjna(powstańcza) - pisze Dmowski w 1904 r. - jest zwyrodnieniem niemal żywiołowego dążenia narodu, świadomego swej żywotności i sił, do odzyskania niepodległości państwowej. Doktryna ugodowa jest ujęciem w ciasną i suchą formułę również przyrodzonego instynktu zachowawczego, nakazującego organizmowi narodowemu przystosowanie się do warunków, w których istnieć musi, nie mogąc ich na razie zmienić wysiłkiem swej energii. Jeśli celem realnej polityki narodowej, syntetyzującej wartości zawarte w tych dwóch skrajnych tendencjach, będącej zarazem wyrazem instynktu samozachowawczego, umiarkowania, dążności do kompromisu, było odzyskanie niepodległego bytu narodowego, to polityka ta miała być w swej istocie jednolita, konsekwentna, ciągła, mimo zmian w jej taktyce. W różnych sytuacjach przy wyborze środków i sposobów działania polityka ta nie mogła być krępowana dogmatycznymi wskazaniami ugodowego czy rewolucyjnego doktrynerstwa.

Konsekwentna walka prowadzona przez Ligę Narodową pod kierunkiem Dmowskiego z ugodą, zwłaszcza ideą trójlojalizmu szerzącego się we wszystkich zaborach, pozostanie - jak zauważa historyk Wilhelm Feldman - zasługą prądu narodowo demokratycznego

Już zresztą pod koniec XIX w. wraz z krystalizowaniem się ideologii i fundamentów polityki narodowo-demokratycznej odrzuca Dmowski drogę powstania, jako aktualną metodę walki politycznej. Niewątpliwie na akceptowanie wcześniej przez Dmowskiego, w początkowym okresie jego działalności, metody powstańczej wpływ miały wartości znajdujące się w ideologii Ligi Polskiej, powodujące, że Narodowa Demokracja jeszcze do schyłku XIX w. była przesiąknięta tradycjami powstań choć do powstań nie dążyła. Już na progu XX wieku Dmowski uważa i głosi publicznie, że program powstańczy w ówczesnej sytuacji nie ma realnych podstaw dla urzeczywistnienia celów niepodległościowych. W artykule Listy do przyjaciół politycznych zamieszczonym na łamach Przeglądu Wszechpolskiego w 1901 r. pisze: powstanie byłoby niedorzecznością (…) ruch nasz oznacza w polityce narodowej zwrot stanowczy od programów powstaniowych. W następnym roku w artykule Nielegalność napisze: Dziś powstanie w stylu 63 r. jest absolutną niemożliwością, za to możliwą i konieczną jest stała walka ze szkodliwymi dla narodu prawami, a właściwie bezprawiem rządu.

S t o s u n e k d o m i n i o n y c h p o w s t a ń

W ewolucji swych poglądów Dmowski dochodzi do odrzucenia programu powstańczego oraz krytyki polskich przegranych powstań zwłaszcza XIX - wiecznych. Najbardziej krytycznie odnosił się do inspiratorów i przywódców powstań, natomiast hołd składał ofiarnie walczącym powstańcom. Nieco później będzie wskazywał, że powstania nie były w rzeczywistości walką o odbudowanie państwa polskiego, lecz raczej próbą zbrojnego protestu przeciwko uciskowi zaborcy. Przywódcy powstań nie mieli nawet koncepcji w sytuacji powodzenia - zwycięstwa powstania, nigdy nie liczyli się z położeniem międzynarodowym i na jego wybuch wybierali momenty politycznie najmniej korzystne, najbardziej nie odpowiednie. Powstania - będzie twierdził – wywoływano wbrew woli ogromnej większości społeczeństwa, któremu narzucane były przez garść młodzieży i w konsekwencji przynosiły naszym wielkim kosztem korzyści tylko innym - zaborcom. I tak, jego zdaniem, powstanie listopadowe ,,było dywersją”, które od zbrojnej interwencji prusko-rosyjskiej uchroniło rewolucyjny Zachód. Jedynie pozytywnym aspektem było to, że nie służyło bezpośrednio interesom wrogów Polski. Surowiej ocenia konsekwencje powstania styczniowego, ponieważ umożliwiło Prusom związanie z sobą Rosji poprzez konwencję Alvenslebena, oddalenie jej od Francji – i to na niekorzyść Polski, a w konsekwencji zjednoczenie Niemiec pod hegemonią Prus. Skutkiem powstań – pisze Dmowski- położenie polityczne ziem polskich pogorszyło się olbrzymimi krokami, więzy niewoli zacieśniały się z niemożliwą w innych warunkach szybkością. Po powstaniach następował spadek sił fizycznych i moralnych narodu, przychodziła apatia i bierność, ułatwiając wrogom zniszczenie Polski. Tak więc utrwalała się bierność jako polska cecha narodowa, a apatyczne zachowanie się narodu polskiego wobec obcych, zaborczych rządów, przy jednoczesnym braku konsekwentnej, rozsądnej reakcji na wyrządzane krzywdy, uniemożliwiało, blokowało wyzwalanie energii narodowej, nie otwierało również pola działania dla jednostek aktywnych. W istniejącej sytuacji powstania narodowe zdaniem Dmowskiego spełniały również rolę instytucji mającej na celu podtrzymywanie bierność narodową , gdyż zabierały co pewien czas jednostki najbardziej energiczne, niezdolne do wegetacji w niewoli, pozwalając reszcie wytrwać bez przeszkody w ustalonym systemie narodowego życia. Wchodzenie zatem w pełnię życia narodowego nowych roczników nie mogących znaleźć konstruktywnego ujścia swojej energii niosło z sobą niebezpieczeństwo wywołania powstania zbrojnego.

Twierdził również Dmowski, że powstania nie tylko zniszczyły wcześniejsze wpływy polskie na ziemiach wschodnich, zlikwidowały po 1864 r. sprawę polską w aspekcie międzynarodowym, ale i wytworzyły w świecie Polakom opinię narodu, dla którego nic zrobić nie można, bo on sam dla siebie zrobić nic nie umie. Ta surowa, aczkolwiek obiektywna, w opinii dmowskiego, ocena XIX-wiecznych powstań polskich wywoływała i wywołuje po dziś dzień wiele polemik i protestów w środowiskach ukształtowanych w kulcie wartości tradycji romantyzmu politycznego, w atmosferze apologii czynu powstańczego. Apologeci XIX-wiecznych powstań, a także powstania warszawskiego, wśród których jest wielu luminarzy polskiej nauki, twierdzą wbrew obiektywnej prawdzie historycznej, naginanej często do własnej koncepcji, że dzięki czynom powstańczym, przelewaniu krwi, naród polski mógł zachować swoją tożsamość i odzyskać własną państwowość. Tezy takie, jak i głoszona dawniej i dzisiaj propaganda na rzecz kultu powstańczego mają ściśle określone cele polityczne.

N a z a p r o s z e n i e J a p o n i i

Obawiając się w 1904 r. szkodliwego, tragicznego dla narodu polskiego postania , powtórzenia sytuacji z roku 1863 , konsekwencji negatywnych na kilkadziesiąt lat, postanowił Dmowski, gdy dowiedział się o planowanej podróży Józefa Piłsudskiego do Japonii, również się tam udać, w celu nakłonienia władz japońskich do niepopierania akcji powstańczej w zaborze rosyjskim. Tak więc po wybuchu wojny japońsko-rosyjskiej doszło do konfrontacji głównych kierunków politycznych nie tylko w kraju, ale i na Dalekim Wschodzie. Jednoczesną akcję o celach wzajemnie się znoszących przeprowadzili w Tokio Roman Dmowski - przywódca Ligi Narodowej, zwolennik metody konsekwentnej walki przede wszystkim politycznej oraz Józef Piłsudski - członek Polskiej Partii Socjalistycznej, zauroczony powstaniami, zwłaszcza styczniowym z 1863 r., zwolennik rewolucji i metod walk zbrojnych. Do Kraju Wschodzącego Słońca Józef Piłsudski udał się z ramienia Polskiej Partii Socjalistycznej inspirowanej politycznie oraz wspieranej finansowo przez socjaldemokrację niemiecką, na zaproszenie władz japońskich, które pokryły koszty jego podróży i pobytu w Japonii. Wybuch powstania w zaborze rosyjskim zwłaszcza korzystny był politycznie dla strony niemieckiej, planującej podporządkować sobie Rosję w celu realizacji planów Mitteleuropy, czyli zawładnięcia środkową Europą. Socjaldemokracja niemiecka wpływająca na politykę PPS nawiązywała również do wrogich wobec Rosji i narodów słowiańskich poglądów z połowy XIX w. swojego guru Karola Marksa, znajdujących się w Manuskripte über die polnische Frage,1863-64.

Cel polityczny swej podróży do Japonii Józef Piłsudski jasno przedstawił w swych Poprawkach historycznych pisząc: Zdecydowałem się od razu, że zgodzić się mogę na organizowanie pracy informacyjnej tylko w tym wypadku, jeśli Japonia zgodzi się na udzielenie mi pomocy technicznej w broni i nabojach. Głównego planowanego celu, o którym pisze w Poprawkach… jednakże nie zdołał Piłsudski osiągnąć, uzyskał jedynie pomoc finansową w postaci 20 tys. funtów na prowadzenie akcji dywersyjno-wywiadowczej na rzecz Japonii. Jednakże szybkie zakończenie wojny potwierdzone układem pokojowym zawartym w Portsmouth (USA) uniemożliwiło mu wywiązanie się z tych zobowiązań wywiadowczych wobec Japonii. Inicjatywę uzyskania wsparcia dla działań powstańczych ponawia dopiero dwa lata później w 1906 r., wchodząc w ścisłe wieloletnie kontakty z wywiadem państw centralnych, o czym mówił mi mój znajomy, szef sztabu Naczelnego Wodza gen. Sikorskiego pułkownik Aleksander Kędzior. O tym poinformował go szef sztabu wojskowego okręgu przemyskiego pułkownik Kanik, do którego zgłosił się Piłsudski z prośbą o umożliwienie mu nawiązania ścisłego kontaktu z austriackim wywiadem wojskowym. Jako współpracownik wywiadu państwa centralnego, przekazywał meldunki m.in. oficerowi II Oddziału Sztabu Generalnego w Wiedniu Włodzimierzowi Zagórskiemu, późniejszemu generałowi. Zagórski po zamachu majowym przetrzymywany był ponad rok w ciężkich warunkach w więzieniu w Wilnie, a po którym, gdy opuścił więzienie, wszelki ślad zaginął.

Piłsudski, będąc na usługach wojskowego wywiadu austriackiego na szczeblu korpusu (Hauptkundschaftstelle) przekazywał meldunki o sytuacji w zaborze rosyjskim, a za otrzymywane środki finansowe przygotowywał działania antyrosyjskie, w tym wywołanie powstania zbrojnego. Jako również przeciwnik państw ententy po wybuchu I wojny światowej wysłał - uzgadniając szczegóły z wywiadem austriackim - do zaboru rosyjskiego grupkę niedoświadczonych ,,chłopców”, tzw. strzelców i kilku skautów w celu wywołania tam powstania podobnego do styczniowego. Oddział ten próbował zmusić ludność kielecczyzny do akcji powstańczej, ale przeciwstawił się temu m.in. pisarz Henryk Sienkiewicz z Oblęborka, biskup kielecki ks. Augustyn Łosiński, przedstawiciele miasta Kielc, stwierdzając podczas spotkania w magistracie z dowódcą strzelców, że w zaborze rosyjskim Polacy idą z ,, Rosją i państwami sprzymierzonymi przeciwko Niemcom i Austrii” . Te różne działania przeciwko państwom ententy miały ten skutek, że Niemcy specjalnym pociągiem przywieźli 10 listopada 1918 r. z Magdeburga do Warszawy Piłsudskiego w celu objęcia władzy w ich interesie. W późniejszym okresie proniemiecką politykę Piłsudskiego doceniali przywódcy III Rzeszy. Po jego śmierci 13 maja 1935 r. i w dniu pogrzebu oddali mu hołd - na państwowych budynkach w Niemczech faszystowskich na znak żałoby flagi opuszczono do połowy. Sam Hitler i wielu innych faszystowskich dygnitarzy uczestniczyło we mszy za duszę zmarłego w berlińskiej katedrze katolickiej, przed którą dwie kompanie Wehrmachtu pełniło wartę honorową, co też było transmitowane przez radio na żywo. Na pogrzebie w Krakowie Adolfa Hitlera reprezentował z wielkim wieńcem m.in. Herman Göring. O przebiegu uroczystości pogrzebowych szczegółowo informowała prasa niemiecka, podkreślając dążenia Piłsudskiego do zbliżenia się do Niemiec, niechęć do parlamentaryzmu, Ligi Narodów oraz jego cechy wodzowsko-dyktatorskie.

W podróż na Daleki Wschód wyjechał Dmowski 27 marca 1904 r. z Krakowa, w którym wówczas mieszkał, planując dotrzeć do Japonii przed działaczami PPS, podróżującymi przez Suez w Egipcie. Wybrał szybszą drogę przez USA i Kanadę. Ten kierunek jego podróży był również związany z potrzebą odebrania w Chicago od członka Ligi Narodowej Stanisława Osada listów polecających do płk Smoleńskiego w Japonii, które załatwił korespondencyjnie płk Miłkowski ze Szwajcarii. Pewne kontakty z japońskimi sferami urzędowymi według Stanisława Kozickieg nawiązał Dmowski już w Europie za pośrednictwem Finów. Sam Dmowski podaje, że podczas pobytu w Londynie w latach 1898-9 osobiście zaprzyjaźnił się z młodym dyplomatą japońskim, który ze względu na swoje zdolności należał do potężnego klanu Choshu, sprawującego wraz z klanem Satsuma rządy w Japonii, i który był krewnym wieloletniego gubernatora Tajwanu, szefa sztabu generalnego, późniejszego ministra obrony gen. Kodamy. Z tym właśnie dyplomatą utrzymywał Dmowski jeszcze przed wybuchem wojny japońsko-rosyjskiej listowne kontakty i wspomina z wdzięcznością jego pomoc udzieloną mu podczas misji w Japonii.

P o d r ó ż w t a j e m n i c y

Zaopatrzony w listy polecające, wyjechał Dmowski do Japonii w tajemnicy. O tej podróży wiedziało raptem kilka najbliższych mu osób. Dla niewtajemniczonych miał podróżować do USA i Kanady w celu prowadzenia badań i studiów nad polskim osadnictwem w tych krajach. Ten cel podróży dla niezorientowanych wydawał się wiarygodny, jako że w lutym i marcu miał w Krakowie oraz Lwowie serię wykładów poświęconych tej problematyce. Podróż miała zatem mieć charakter wyłącznie badawczy, a nie polityczny. Jednakże tej tajemnicy nie udało się w pełni zachować. O celach podróży Dmowskiego dowiedziało się kierownictwo PPS poprzez Jamesa Douglasa, członka tej organizacji, a zarazem korespondenta i współpracownika lwowskiego narodowego Słowa Polskiego. James Douglas, korespondent Słowa Polskiego w Japonii, będzie informował listownie o każdym kroku Dmowskiego znanych działaczy socjalistycznych: Witolda Jodkę i Bolesława Jędrzejowskiego.

Prawie półroczną podróż Dmowskiego sfinansuje głównie Seweryn Jung z Warszawy, człowiek ofiarny, który już wielokrotnie wcześniej wspomagał finansowo Ligę Narodową. W drodze do Japonii odwiedzi Dmowski 28.III. 1904 r. płk Miłkowskiego w Zurychu , a w dwa dni później dotrze do Londynu, gdzie zaopatrzy się w obfitą już wówczas literaturę angielską o odległym kraju, celu swej podróży. Z Liverpoolu do Halifax w Nowej Szkocji wypłynął statkiem 7 kwietnia. Stamtąd udał się do Montrealu, gdzie 20 kwietnia prowadził rozmowy z miejscowymi urzędnikami na temat aktualnego osadnictwa polskiego i ruskiego (ukraińskiego) w Kanadzie. Przebywając w dniach 21-27 kwietnia w Chicago, odbył szereg spotkań i konferencji z tamtejszymi działaczami polonijnymi w sprawie programu pracy narodowej w USA. W dniu 27 kwietnia wyruszył z Chicago przez Manitobę ,,Canadian Pacific Railway” do Vancouveru, z którego wypłynął statkiem do Japonii 2 maja. Do Jokohamy dopłynął 15 maja, skąd udał się do Tokio, gdzie zamieszkał w hotelu ,,Metropole”. Korzystając z listów polecających oraz wcześniejszej znajomości z dyplomatą japońskim nawiązuje kontakt z japońskim sztabem generalnym, w pierwszej kolejności z gen. Fukushima, który to wcześniej konno przejechał przez całe państwo rosyjskie w tym tereny zaboru rosyjskiego .

M e m o r i a ł y i p r o p o z y c j e

Pertraktuje następnie z szefem sztabu gen. Kodamą, późniejszym ministrem obrony, na życzenie którego opracuje w języku angielskim dwa memoriały: o partiach politycznych w Rosji i o znaczeniu sprawy polskiej w polityce trzech mocarstw zaborczych oraz o głównych dążeniach narodu polskiego. Memoriały te po przetłumaczeniu na język japoński zostały rozesłane najwybitniejszym osobistościom japońskiego świata politycznego oraz ambasadom japońskim. Pierwszy memoriał przewidywał wybuch rewolucji w Rosji w przypadku zawarcia niepomyślnego dla niej pokoju. Drugi zaś akcentował, że nawet zwycięstwo Japonii nie będzie mogło wpłynąć na zmianę zachodnich granic Rosji.

Podczas czterogodzinnej rozmowy w prywatnej rezydencji Kodamy Dmowski zapoznawał generała z zawiłymi problemami Polski. Dyskusja miała serdeczny przebieg i dotyczyła również spraw toczącej się aktualnie wojny, przyszłości Japonii oraz Chin, różnic kulturowych między Dalekim Wschodem a Europą itd. Wszyscy czterej uczestnicy tej dyskusji uznali w konkluzji, że Japonia musi iść dalej własną drogą, stosując rozwiązania nowoczesne, zgodne z wymogami postępu, ale również i duchem narodu oraz jego tradycją.

Według danych japońskiego Sztabu Generalnego Sił Lądowych, wśród jeńców armii rosyjskiej znajdowało się 4658 pochodzenia polskiego i Dmowski podjął aktywne starania o poprawę ich warunków socjalnych. Cel ten był już ułatwiony ze względu na nawiązanie bliskich kontaktów z szefostwem sztabu generalnego. Na skutek jego starań polepszyły się warunki jeńców pochodzenia polskiego i postarano się o duchownego katolickiego, książki oraz materiały do pisania, powstał nawet rodzaj szkoły, w której jedni drugich uczyli. Ponadto obiecano Dmowskiemu, że Jeńcy Polacy, którzy po ukończeniu wojny nie będą chcieli wracać do Rosji, będą odesłani do Ameryki. Przyjmując propozycję rządu japońskiego udaje się Dmowski 16 czerwca 1904 r. w odwiedziny jeńców polskich do Matsujamy na wyspie Shikoku. W tej podróży towarzyszy mu konsul japoński we Władywostoku Kawakami, który później zostanie pierwszym posłem japońskim w Warszawie. Jego pobyt trwał tam dwa tygodnie. Upłynął głównie na rozmowach z rodakami.

N i e s p o d z i e w a n e s p o t k a n i e

Po powrocie z Matsujamy dotarła do Dmowskiego informacja, że w drodze do Japonii są już dwaj wysłannicy PPS, jadący pozyskać dla swych planów powstańczych w zaborze rosyjskim rząd japoński. Nad przybyszami - tj. Józefem Piłsudskim oraz Tytusem Filipowiczem, którzy skierowani zostali do Tokio za pośrednictwem ambasady japońskiej w Londynie - opiekę w Japonii sprawowało Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Pierwsze spotkanie Dmowskiego z przedstawicielami PPS nastąpiło 8 lipca 1904 r. podczas jego spaceru po mieście w towarzystwie korespondenta lwowskiego narodowego Słowa Polskiego oraz członka PPS Jamesa Douglasa. Po tym nieoczekiwanym spotkaniu, do którego nie chciał dopuścić Douglas, odwracając uwagę Dmowskiego, aby nie zauważył jadących w pchanej przez Japończyka rikszy Ziuka i Filipowicza, wszyscy wspólnie poszli do japońskiej herbaciarni. Tam właśnie Dmowski i Piłsudski umówili się na dłuższą ,,pogawędkę”. Groźba krwawego stłumienia ewentualnego powstania, gospodarczego zniszczenia Królestwa, moralnego osłabienia narodu w okresie kształtowania bardziej pomyślnej międzynarodowej koniunktury politycznej, rzutowała na rozumowanie Dmowskiego podczas jego dziewięciogodzinnej dyskusji z Piłsudskim, która odbyła się następnego dnia tj. 9 lipca. Próbowałem dowiedzieć się od kierowników PPS pisze Dmowski- co mają zamiar osiągnąć przez ruch powstańczy w Królestwie, jak się przedstawiają widoki jego powodzenia, jak sobie wyobrażają realne jego skutki. Usiłowałem ich przekonać, że to, co chcą zrobić, jest nonsensem i zbrodnią wobec Polski. Ani jedno, ani drugie mi się nie udało. W odpowiedzi dostałem porcję mętnych frazesów, wygłoszonych z ogromną pewnością siebie . Brak porozumienia w Tokio między tymi dwoma osobistościami o diametralnie przeciwstawnych koncepcjach i poglądach rzutować będzie na dzieje polityczne Polski przez następne dziesięciolecia. Tendencje, kierunki polityczne reprezentowane przez te dwie postacie z coraz większym natężeniem uwidocznią się w przededniu I wojny światowej oraz w okresie Polski międzywojennej. Wynikało to głównie z odmiennego pojmowania interesów polskich i metod rozwiązywania dziejowych problemów Polski. Dmowski i Piłsudski – jak ich charakteryzuje St. Kozicki - byli obok różnic czysto indywidualnych w myśli, uczuciach i charakterach produktem przeszłości dziejowej narodu, środowisk, z których pochodzili. Używając terminów ogólnych można powiedzieć, że Dmowski był przede wszystkim pragmatykiem, racjonalistą, a Piłsudski- idealistą, politycznym romantykiem, szkodzącym często Polsce.

O b a w y D m o w s k i e g o

Po dziewięciogodzinnej rozmowie Dmowski odniósł wrażenie, jakoby cele misji PPS były już załatwione. Zaniepokojony stara się za pośrednictwem Kawakamiego o audiencję u ministra spraw zagranicznych, barona Komury. Minister twierdzi, że prowadzone obecnie rozmowy z ambasadorem brytyjskim uniemożliwiają mu odbycie spotkania. Dmowski podejrzewa, że Komura pragnie rozmawiać wyłącznie z wysłannikami PPS i z nimi całą sprawę załatwić. Obawiał się, że minister Komura, będąc w złych stosunkach ze Sztabem Generalnym, opowie się za koncepcją Piłsudskiego. Nie mogąc odbyć bezpośredniej rozmowy z ministrem, przeprowadza rozmowę z wiceministrem spraw zagranicznych Chindą i dyrektorem departamentu spraw politycznych Yamazą. Następnie przesyła ministrowi Komurze notę wykazującą ujemne raczej następstwa dla Japonii powstania polskiego w zaborze rosyjskim. Obecnie Rosja - argumentował w nocie - w obawie przed powstaniem utrzymuje w Królestwie znaczne ilości wojska, wystarczające do stłumienia wszelkich rozruchów w ciągu kilku tygodni. Po ich stłumieniu może je bez większych obaw wycofać i skierować na Daleki Wschód. Korzystnym zatem dla Japonii jest stan niepokoju na zachodnich rubieżach Rosji, stan który ulegnie zmianie dopiero po stłumieniu powstania, jak to było po 1863 r.

Po wysłaniu tej noty szefowi dyplomacji japońskiej Dmowski udał się do sztabu generalnego, gdzie złożył jej kopie. Nie zastawszy gen. Kodamy i jego pomocnika generała Fukushimy, którzy przebywali wówczas na froncie w Mandżurii, odbył rozmowę z gen. Muratą, który twierdził, że podczas wojny rząd japoński w swych decyzjach politycznych związany jest ze stanowiskiem głównodowodzącego. Nie może zatem podejmować żadnych znaczących kroków bez zgody marszałka Oyamy. Gen. Murata zobowiązał się natychmiast przesłać kopie noty do Kwatery Głównej wraz z wiadomością o wizycie Dmowskiego w sztabie i jego komentarz do noty. Na stanowisko, jakie zajmie w przedmiotowej sprawie głównodowodzący marszałek Oyama, oczekiwał Dmowski z niecierpliwością. Po upływie dwóch tygodni generał Murata powiadomił go, że naczelne dowództwo odmówiło popierania polityki zmierzającej do wywołania wybuchu powstania w Królestwie, że może wracać spokojnie do Europy. Stanowisko zajęte przez dowództwo japońskie, zgodne ze staraniami Dmowskiego, zasługuje na uwagę. Prowadząc z Rosją wojnę nie skusiło się ono na ofertę Piłsudskiego odnośnie powstania w Królestwie. A przecież kłopoty Rosji na Zachodzie mogły być korzystne dla Japonii, co nie było bez znaczenia w okresie trudnych zmagań wojennych. To stanowisko japońskich czynników polityczno-wojskowych wypływające z długofalowych celów strategicznych zawierało również warstwę moralną sprowadzającą się do wysokiego poczucia odpowiedzialności nawet za innych, jakże rzadko występującą u jednostek pretendujących do odgrywania opatrznościowej roli w polskim życiu politycznym.

Tak więc Dmowski uratował naród polski przed tragedią, przygotowywaną przez uwielbianego dzisiaj powszechnie Piłsudskiego, zablokował również tym samym planowane przez Niemców uzależnienie od siebie Rosji, które doprowadziłoby podobnie jak po 1863 r. do klęski wojennej Francji i Zachodu podczas I wojny światowej. Polska wówczas nie odzyskałaby w 1918 r. niepodległości.

D o ś w i a d c z e n i a j a p o ń s k i e

O ile niebezpiecznym dla narodu polskiego było przebywanie Piłsudskiego w Japonii jako szkodliwy epizod polityczny, o tyle na Dmowskim Japonia wywrze duże wrażenie, jak żaden z wielu innych wcześniej i później poznanych krajów. Jej poznanie podczas dziewięciotygodniowego pobytu, wywołało w nim głęboką refleksję o charakterze społeczno-politycznym i ideologicznym. Refleksja ta w pierwszej fazie zachwieje systemem jego myślenia, lecz nieco później utwierdzi go w słuszności dotychczasowego ujmowania problemów i obranej drogi. Doświadczenia japońskie ułatwią mu zrozumienie istoty społeczeństw europejskich, otworzą oczy na potęgę ducha ludzkiego, olbrzymią rolę czynników moralnych i duchowych w życiu człowieka, społeczeństw i narodów. Dmowski dostrzega, że Japonia, która niedawno jeszcze była upokorzona przez USA, a także przez państwa europejskie, odnosi swe zwycięstwo w wojnie z Rosją głównie zwłaszcza dzięki patriotyzmowi, wierze we własne siły i niesłychanie głębokiemu poczuciu odpowiedzialności jednostki wobec ojczyzny.

Pobyt w Japonii potwierdził u Dmowskiego już wcześniejsze jego poglądy o wyższości wartości zbiorowego wysiłku narodu czerpiącego soki odżywcze z właściwie pojmowanej własnej tradycji i wiary religijnej, a także czynu wspólnoty narodowej nad czynem jednostkowym. Pogłębiła się jego wiedza z zakresu psychologii i etyki społecznej, umożliwiając głębsze spojrzenie na problemy człowieka i społeczeństw ludzkich. Zmienił się również jego pogląd na układ sił politycznych świata, Europy, a zwłaszcza na położenie Rosji i w tym aspekcie na kwestię polską.

Heroizm i poświęcenie narodu japońskiego, jego spójność, jedność duchowa, pracowitość, systematyczność, wytrwałość, poczucie obowiązku i odpowiedzialności to były wartości, cechy, których brak dostrzegał Dmowski w polskim społeczeństwie i o tym pisał już wcześniej, m.in. w Myślach nowoczesnego Polaka. W życiu narodu japońskiego zauważył wiele pozytywnych wartości niezbędnych do unowocześnienia polskiego narodu, mogących uczynić go podmiotem o wyższej niż dotychczas jakości, zdolnym do bardziej konstruktywnej, efektywnej walki o swe prawa, o suwerenność i pomyślny rozwój w przyszłości. Obserwując życie japońskie, rolę w nim jednostki, poświęcającej tak wiele ze swojego życia osobistego dla dobra wspólnego, dobra narodu, odnoszącego dzięki temu wiele sukcesów, utwierdził się Dmowski w przekonaniu, że program wszechpolski mówiący o jedności wszystkich Polaków niezależnie od miejsca zamieszkania i przynależności społeczno-klasowej, w polityce ogólnopolskiej jest jak najbardziej trafny, słuszny i pozytywny dla polskiego narodu. Dlatego zarazem postuluje w działalności wychowawczej położenie większego nacisku na uświadamianie obowiązków naturalnych, jakie jednostka ma wobec swojego narodu, na trwałe jej związanie ze wspólnotą narodową.

Wspominając rok później w 1905 r. w Podstawach polityki polskiej przeżycia w Japonii pisze o ścisłym związku jednostki, człowieka ze wspólnotą narodową: I nie przeczuwałem, że jedna wycieczka na Daleki Wschód więcej mi powie niż najwięksi myśliciele Europy (…) Na chwilę zdawało mi się, że na wiele rzeczy patrzę z zupełnie przeciwnego niż dotychczas stanowiska(…).Dowiedziałem się co najważniejsze, że w mej własnej duszy działają potężne instynkty, stanowiące główną dźwignię tego co u nas w Europie nazywamy patriotyzmem. Dowiedziałem się, że posiadam odziedziczoną w najtajniejszych głębiach duszy, mającą swe korzenie etykę narodową, niezależną od przykazań ani od altruizmu, a tym niemniej od egoizmu(…) Jego główną podstawą (związku jednostka - naród- dop. J.S) jest niezależny od woli jednostki związek moralny z narodem, związek sprawiający, że jednostka zrośnięta przez pokolenia ze swym narodem , w pewnej szerokiej sferze czynów nie ma wolnej woli , ale musi być posłuszną woli zbiorowej narodu, wszystkich jego pokoleń, wyrażającej się w odziedziczonych instynktach. Instynkty te są silniejsze nad wszelkie rozumowania i panujące częstokroć nad osobistym instynktem samozachowawczym, gdy nie są znieprawione lub wyrwane z korzeniami, zmuszają człowieka do działania(…) wbrew sobie samemu, bo do oddania życia, do poświęcenia droższych od niego rzeczy, gdy idzie o dobro narodowej całości. Tak więc ścisła jedność moralno-duchowa jednostki z narodem uzależniona jest w znacznym stopniu od nawiązywania przez pokolenia do minionej przeszłości i tradycji. W narodach, u których przeszłość i tradycja jest mocno gloryfikowana, o historii sięgającej kilku tysięcy lat, patriotyzm jest najgłębiej zakotwiczony w świadomości jednostki, wiążąc ją silnie z własnym narodem. I dlatego do najbardziej patriotycznych dzisiaj w XXI w. narodów, czyli o silnej jedności narodowej należą głównie narody azjatyckie o długiej własnej historii, takie na przykład, jak chiński, perski, żydowski itd. Narody te przede wszystkim dbają głównie o swoje narodowe interesy i niekiedy wykorzystują inne młodsze, mniej doświadczone, naiwne społeczeństwa. W stosunku do tych narodów o długiej tradycji, silnej tożsamości, u innych młodszych narodów zwłaszcza współczesnej Europy, jedność narodowa i patriotyzm gwałtownie się osłabia. To prowadzi do ich rozpadu na skutek eliminowania celowo przez rządzących- kształtujących kulturę, oświatę i media ze świadomości młodych pokoleń własnej przeszłości i tradycji, a zarazem lansowanie m.in. wyłącznie nie rodzimej kultury w tym polskiej ludowej, lecz pseudo kultury oraz wielokulturowości. Zmiana charakteru, a przede wszystkim rozpad narodów europejskich w XXI w., czyli całkowite wyodrębnienie, podporządkowanie sobie, zniewolenie człowieka-jednostki to planowa już od dłuższego czasu polityka różnych grup interesów pragnących zawładnąć i rządzić współczesnym światem.

I d e a n a r o d o w a

W nowej sytuacji roku 1905 , kiedy to wydarzenia w Rosji otwierały przed polityką polską nowe możliwości i perspektywy, doświadczenia japońskie wpłynęły na akcentowanie ściślejszego związku jednostki z narodem, jej heroizmu oraz nadrzędności interesu ogólnonarodowego. Wykrystalizowała się ostatecznie ideologia ruchu wszechpolskiego i dążono szczególnie do konsolidacji narodu pozbawionego własnej państwowości, a także jedności poglądów i działań. Przytoczona powyżej wypowiedź w Podstawach polityki polskiej wskazuje, że Dmowski nie zmienił zasadniczo swoich poglądów na naród, a jedynie położył- w oparciu o doświadczenia japońskie i aktualną sytuację polityczną - nacisk na inną niż dotychczas stronę zagadnienia. Wcześniej w swoich koncepcjach uwypuklał szczególnie czynniki wiążące jednostkę z narodem, zależne głównie od indywidualnej woli człowieka, później natomiast położył większy nacisk na te, które przyjmuje z zewnątrz od społeczeństwa- narodu. I są to głównie podstawowe zasady postępowania społecznego, politycznego, cechy charakteru wytworzone przez instytucje, tradycje, przeszłość itd. Położenie znacznego nacisku na ten aspekt więzi między jednostką a narodem, wynikający z tradycji i przeszłości, spowoduje nieco później, że publicyści liberalni będą starali wykazać , że Dmowski jakoby w swych poglądach całkowicie pozbawiał jednostkę praw i wolnej woli. Publicyści ówcześni i dzisiejsi nie próbowali dostrzec, że faktycznie praw jednostki - człowieka na ziemiach polskich pozbawiał ten, kto miał władzę - zaborca, a także wpływowy zamożny właściciel oraz biznesmen i dlatego właśnie jedynie wspólna, konsekwentna walka całego zintegrowanego narodu, należyte wypełnianie obowiązków narodowych przez wszystkie jednostki, mogło rozszerzyć realny zakres podmiotowych praw nie tylko wspólnoty narodowej, ale i człowieka do niej należącego. Prawa osobiste mogła tutaj rozszerzać jednostka wyłącznie poprzez swój naród, o ile wobec niego wywiązywała się ze swych obowiązków. Wiązało się to często z dobrowolnym, świadomym, własnym ograniczeniem praw i wolności osobistych na rzecz celów ogólnonarodowych, poprzez wewnętrzną dyscyplinę wynikającą z poczucia odpowiedzialności. Tej niezaprzeczalnej prawdy, starej jak gatunek ludzki nie dostrzegają jednak zwolennicy liberalizmu. Nie rozumieją, że w czasach antypolskiej polityki prowadzonej przez zaborców, rozwój liberalizmu był pożądany, ale w państwach zaborczych, ponieważ osłabiał represyjne funkcje struktur administracyjno-politycznych tych państw. Natomiast rozwijający się w społeczeństwie polskim liberalizm, spełniał i spełnia dzisiaj destruktywną rolę, osłabiając jedność moralno-duchową narodu walczącego z obcym i wielce szkodliwym zagrożeniem . I dlatego inna droga realna wówczas i dzisiaj nie istnieje, jak tylko wskazywana, nakreślona przez Dmowskiego, podkreślająca zwłaszcza zwiększone obowiązki człowieka - jednostki wobec swojego narodu znajdującego się w poważnym zagrożeniu.

Jeśli zaś chodzi o samą wolność jednostki- to zarzuty stawiane Dmowskiemu można byłoby uznać jedynie wtedy za słuszne, gdyby rzeczywiście istniała w konkretnym życiu ludzkim realna wolność absolutna. Wolność, o której się mówi, to na ogół fikcja zwłaszcza w dzisiejszych czasach, wykorzystywana przez zdegenerowaną już demokrację w celu przejęcia najczęściej władzy, dóbr materialnych i zniewolenie głównie za pośrednictwem mediów oraz systemu wychowawczo-prawnego nieświadomego współczesnego człowieka. I dlatego jej głosiciele, adwersarze Dmowskiego posuwają się tutaj do granic absurdu, atakując go celowo właśnie z pozycji wolnościowych, skrajnie indywidualistycznych, wypaczając jego rozumienie wolności. W koncepcji Dmowskiego wolność jednostki polega na realizacji celu wynikającego z potrzeby wewnętrznej m.in. z tzw. instynktu wspólnego, społecznego i narodowego, formującego zarazem pole duchowo-magnetyczne całego narodu, chroniące człowieka. A zatem w aspekcie subiektywnym jednostka ma możliwość realizacji swojej woli, gdy postępuje zgodnie ze swoim wewnętrznym duchowym głosem, instynktem-sumieniem. Jest to więc wolność człowieka ukształtowana w ramach określonej tradycji narodu ze znamionami wolności obiektywnej, realnej, a nie fałszywej, utopijnej lansowanej przez czynniki liberalno-lewackie i właśnie tego typu wolność nie poniża godności człowieka.

Natomiast samo pojęcie instynktu stosowane przez Dmowskiego po powrocie z Japonii nie miało charakteru biologicznego, jak się nieraz twierdzi, lecz psychiczno-duchowy. Instynkty, o których mówi, powstały, jego zdaniem, na skutek działania tzw. prawa automatyzacji, utrwalającego w świadomości ludzkiej dziedzictwo kulturowe, tradycje, historię itd. Są zatem wytworem życia społecznego i łączą teraźniejszość z przeszłością i przyszłością. Decydującą rolę w ich kształtowaniu i rozwijaniu przypisze państwu, pisząc: byt państwowy buduje na nich (instynktach) właściwą psychikę narodową, opartą na podstawie instynktów rodzinnych, rodowych, plemiennych; on ją też rodzi w całości tam gdzie nawet jej podstaw nie było. Tak więc źródła instynktów narodowych o charakterze psychiczno-duchowym tkwią już w odległej przeszłości i u ludności polskiej w okresie przed państwowym, przedchrześcijańskim, słowiańskim, ale jeżeli nie istniały wówczas – tworzyły je wpływy później powstałego państwa. W XXI wieku wszystko się zmieniło - w Europie, a zwłaszcza Unii Europejskiej, instytucje zwane państwem, zmieniając często ukierunkowanie psychiki człowieka, niszczą właśnie tożsamość narodową. Jedynie instynkty narodowe, dziedzictwo przeszłości mocno są zakotwiczone, jak wspomniano wcześniej zwłaszcza w świadomości starych narodów istniejących w dzisiejszych czasach. W koncepcji Dmowskiego instynkty będące wytworem przeszłości, tradycji i państwa, zmieniają się również historycznie, terytorialnie i dotyczą podstawowych zagadnień życia narodu. Interpretacja tego pojęcia – instynktu wywołuje wiele nieporozumień co do poglądów Dmowskiego na relację jednostka - naród, a wynika to również z odmiennej treści tego pojęcia w 1905 r. i okresie późniejszym. Pojęcie to, kiedy je stosował, miało charakter, jak już wspomniano wcześniej, psychologiczno-duchowy, a dopiero później po I wojnie światowej uczeni nadali mu zabarwienie typowo biologiczne. Słowo instynkt, jak słusznie zauważa Zygmunt Stermiński, zawierało różne treści w różnych okresach historycznych. Występowało już w starożytności i przejęła go filozofia nowożytna, rozumiejąc pod tym pojęciem pewną formę prawa naturalnego. Pod koniec XIX wieku to pojęcie definiowano m.in. w następujący sposób:

- Instynkt to rodzaj zorganizowanej pamięci (Spencer) - Instynkt to odziedziczona pamięć (Butler) - Instynkt to suma odziedziczonych zwyczajów (J.J. Murpi) - Instynkt to odziedziczona zdolność, a specjalnie- odziedziczony zwyczaj (Einer)

Tak więc pojęcie instynktu w okresie, kiedy Dmowski je stosował, było bardziej bogate, oznaczało znacznie więcej niż dzisiaj i nieporozumieniem są próby interpretowania go według współczesnej nomenklatury, jeżeli nie dąży się celowo do świadomego deformowania omawianej koncepcji.

Niewątpliwie podróż do Japonii wpłynęła na ostateczne ukształtowanie polityczne 40-letniego Dmowskiego, na wzrost jego politycznej dojrzałości, ale nie zmieniła zasadniczo jego poglądów na istotę narodu, nie zrobiła z niego jak się dzisiaj często mówi totalitarysty. Te poglądy wyrażają jedynie przeciwnicy idei patriotyczno-narodowej w sposób wypaczony, z wielką ignorancją interpretując jego myśli, wypowiadając na ogół zgoła fałszywe opinie.

D z i s i e j s z e c z a s y – U n i a E u r o p e j s k a

Poglądy Dmowskiego realizowane przez część społeczeństwa polskiego w życiu codziennym w okresie zaborów oraz Polski niepodległej wpływały pozytywnie na zachowanie tożsamości narodowej. Tak, jak w minionej przeszłości, również i w czasach dzisiejszych jego wskazania są jak najbardziej aktualne, gdyż obecnie tożsamość narodu polskiego jest o wiele mocnej zagrożona niż w minionej przeszłości – podobnie jak w okresie okupacji i zaborów. Należy zatem nawiązywać do jego koncepcji, wskazań, metod myślenia politycznego. Zaplanowane przez elity pragnące rządzić całą ludzkością, szybkie zniszczenie narodów nie dotyczy zresztą tylko narodu polskiego, ale i innych, zwłaszcza europejskich. Obecny kierunek polityki kierownictwa Unii Europejskiej jest wielce szkodliwy dla narodów i cywilizacji europejskiej. Internacjonalistyczna polityka przywódców Unii to o wiele większe zagrożenie dla istoty człowieka, tożsamości narodu i różnych religii niż bloku socjalistycznego po 1956 r. Już pod koniec XIX w. w swoim opowiadaniu filozof rosyjski Włodzimierz Sołowiew przewidywał szkodliwą dla narodów europejskich i chrześcijaństwa Unię Europejską zorganizowaną z inicjatywy franko-masonów na początku XXI w. , kierowaną przez wybitnego rzekomo przywódcę nazywanego antychrystem. Te jego przewidywania tak jakby się sprawdzały. Obecny kryzys finansowo-gospodarczy, skutek polityki rządzących w wielu państwach elit, prowadzi do pauperyzacji wielu narodów, bankructwa poszczególnych państw, rozwoju nowych form neokolonializmu, utraty suwerenności państwowej i tożsamości narodowej. Pogarszająca się sytuacja rodzi coraz większe obawy u wielu osób o przyszłość ich narodów, wywołuje rozczarowanie do sił kierowniczych, rządzących Unią. Na tych negatywnych zmianach zwanych u nas ,,modernizacją”, ,,restrukturyzacją gospodarki”, od początku lat 90., polegających m.in. na wyprzedaży za bezcen majątku narodowego, grabieży mienia publicznego, czyli okradania zwykłych obywateli, korzystają dzisiaj również ,,uprzywilejowane”, ,,krzykliwe” grupy polityczno-partyjne zasiadające w parlamencie, które wcześniej głosiły, w celu dojścia do władzy, głównie hasła ,,wolności”, ,,demokracji” i ,,sprawiedliwości”, manipulując jednostką-człowiekiem, jego marzeniami i tęsknotami za światem bardziej sprawiedliwym. Te podobne, niekorzystne dla wielu państw przemiany ukrywano do niedawna przed własnymi narodami , obywatelskimi społeczeństwami. Kierownictwa polityczne większości państw unijnych, nie wywierając odpowiedniego nacisku na aktualne i przyszłe unijne decyzje polityczne, gospodarcze , prawne, kulturowe itd., przekazują tym samym losy swoich narodów i państw w ręce innych, co jest typowym ich ubezwłasnowolnieniem, prowadzącym do tego, że już w najbliższej przyszłości wszelkie decyzje odnośnie narodów europejskich zapadać mają nie w poszczególnych państwach, lecz wyłącznie w Brukseli. W celu całkowitego podporządkowania sobie i wykorzystania wielu społeczeństw europejskich, zaplanowano atomizację struktur narodowych, czyli budowanie w Europie- składającej się z wielu narodów o własnej tożsamości- jednego państwa unijnego, Stanów Zjednoczonych Europy, na wzór Stanów Zjednoczonych AP istniejących zaledwie ok. 220 lat, zasiedlanych po częściowej eksterminacji miejscowej ludności indiańskiej, przez wiele różnych grup etniczno- religijno-społecznych w tym przywożonych niewolników z Afryki, których wielkie ilości umierały podczas ich transportowania statkami. I dlatego obecnie w Unii lansuje się na wzór USA wielokulturowość pozaeuropejską, pseudokulturę, a w państwach zadłużonych ekspansję ekonomiczno-finansową MFW, Chin itd. jako deskę ratunkową doprowadzającą do upadku wielu gałęzi rodzimej gospodarki, olbrzymiego wzrostu bezrobocia powodującego wyrzucanie celowo na przykład z Polski jak dotychczas kilku milionów młodych Polaków, co prowadzi do załamania się sytuacji demograficznej i coraz większego przypływu imigrantów z zagranicy. Władze ,,demokratyczne” naszego kraju oraz biznesmeni, niszcząc w ostatnich dwudziestu kilku latach rodzimą produkcję, nie dbają już o polski naród i widzą tylko naiwnie korzystne dla siebie osobiste interesy we współpracy gospodarczej zwłaszcza z Chinami, nie wspominając już jak to było jeszcze kilka lat temu o problemach tybetańczyków.

Już po pierwszej wojnie światowej Dmowski ostrzegał przed zagrożeniem gospodarczym ze strony Chin, pisząc m.in.: Z tego, cośmy wyżej mówili, wynika, że w Chinach rośnie olbrzymie niebezpieczeństwo dla wszystkich krajów przemysłowych świata. Przyszłość odpowie na pytanie, czy będzie to tylko niebezpieczeństwo gospodarcze… Zważywszy szybkie postępy Chin i jednoczesny upadek sił Europy, można dojść do przekonania, że ta chwila bodaj nie leży w zbyt odległej przyszłości. A zatem obecna polityka ma doprowadzić do utraty tożsamości narodów europejskich, zaniku ich państw oraz całej jakże barwnej i bogatej kultury, czyli upadku cywilizacji europejskiej. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu ludność Europy stanowiła 30% ludności świata, a dzisiaj zaledwie 10%. Na wzrost demograficzny wielu państw europejskich wpływ już mają tylko społeczeństwa pozaeuropejskie. Za kilkanaście lat dominować mają na przykład we Francji młode pokolenia, ale o korzeniach pozaeuropejskich. Istniejąca sytuacja kryzysowa wywołana została także w pewnym stopniu celowo dla powołania rządu europejskiego, a następnie jednego rządu światowego, utworzenia zaplanowanego Nowego Wspaniałego Świata. O tym marzyły już od dawna różne organizację, grupy społeczno-polityczne oraz braterstwa pragnące globalistycznie panować nad całym światem. W celu przejęcia całkowitej władzy nad człowiekiem i kształtowanie go według zaplanowanych kryteriów umożliwiających pełne zniewolenie wprowadza się tzw. zasady pozornej, fałszywej polityki obywatelskiej atomizującej społeczeństwa, narody, likwidujące ich dotychczasową wspólną wolę. Wprowadzana współcześnie modernizacja, modyfikacja w tym także i genetyczna nie dotyczy tylko świata roślinnego, zwierzęcego, ale i ludzkiego. Obecnie nowego, nadchodzącego zdegenerowanego człowieka, głównie żarłocznego konsumenta, masowej tandety o całkowicie zniewolonej już podświadomości, czego nie jest na ogół świadomy, kształtują intensywnie zwłaszcza już od kilkunastu lat – media, nowa pseudo kultura i systemy wychowawcze.

Tak więc dotychczasowa polityka unijna mająca dla człowieka i narodów znamiona szkodliwe, utopijne, stawia pod znakiem zapytania sens jej dalszej realizacji. Wszelkie wdrażane w życie koncepcje szkodliwe, utopijne, jak na przykład w przeszłości za czasów komunizmu kończyły się na ogół katastrofami dla człowieka. Istniejąca sytuacja wymaga zatem natychmiastowej i całkowitej zmiany, modyfikacji tej dotychczasowej polityki unijnej i państwowej. Tylko wszakże harmonijna i ścisła współpraca ale w pełni suwerennych państw i narodów, utrzymanie ich różnorodności kulturowej, czyli cywilizacji europejskiej umożliwi wyzwolenie potrzebnej dynamiki rozwojowej niezbędnej do dalszego przetrwania narodów Europy.

W s p ó ł c z e s n a f a ł s z y w a w o l n o ś ć, d e m o k r a c j a i s p r a w i e d l i w o ś ć.

Jednakże w dzisiejszych czasach, w celu całkowitego zniewolenia człowieka, likwidacji jego systemu ochronnego w postaci tożsamości narodu, manipuluje się za pośrednictwem mediów pojęciami wolność, demokracja i sprawiedliwość. Głośno nawołuje się do działań na rzecz wolności tak zwanej zewnętrznej mającej faktycznie, ale tylko charakter chwilowy i pozorny, rzadko zaś zwraca się uwagę na wewnętrzne oraz strukturalne już zniewolenie człowieka. To nawoływanie do wolności pobudzające masy społeczne jest skutkiem nadmiernej koncentracji emocjonalnej w ludzkiej psychice, odpowiednio programowanej w dzisiejszych czasach cywilizacji obrazkowej za pośrednictwem telewizji, Internetu, filmu, reklamy itd. Wobec tej manipulacji- prowadzącej głównie do celowego rozbudzania psychicznego zmysłowości, agresji, seksualizmu, materialistycznego konsumpcjonizmu, zysku bez względu na rzeczywiste potrzeby , a przebiegającej zazwyczaj poza świadomością, poniżej progu percepcji - człowiek jest całkowicie bezbronny i przeistacza się w konsumenta masowej, szkodliwej dla zdrowia produkcji, w tym często planowo zatrutej żywności. To zniewolenie, zniekształcenie współczesnego człowieka niszczącego również przyrodę, naturę, prowadzi do ograniczenia dopływu sił oraz energii czystej, w tym o charakterze nadprzyrodzonym, boskim do jego istoty ludzkiej i serca. Tak zaprogramowane, pełne pożądań i uczuć myślenie, odpowiednio ukierunkowujące wolę człowieka modelami myślowymi wprowadzanymi do podświadomości, zaciemniającymi obraz rzeczywistości, prowadzi jednocześnie do upodlenia, odchodzenia od wszelkich norm etycznych. Powstałe w ten sposób błędne koło myślenia, uczuć i woli całkowicie zniewalające dzisiejszego człowieka jest głównym celem ,,programistów”, dążących do rządzenia ludzkością całego świata.

Dla budowy tego zaplanowanego ,,doskonałego społeczeństwa obywatelskiego”, świata jednorodnego, jednowymiarowego, jednobiegunowego, ,,raju na ziemi” oraz niszczenia struktur narodowych opartych na przeszłości, tradycji, świadomości i kulturze, wykorzystywane są nie tylko media i dziennikarze, ale również wyniki naukowe, osiągnięcia techniki, systemy wychowawcze, sztucznie spreparowane wyobrażenia sterujące zachowaniami oraz naukowcy, tzw. autorytety moralne, często ludzie pseudo kultury itd. To zaplanowane ostateczne zniewolenie każdego człowieka – panowanie zatem nad całą ludzkością ma ułatwić wcześniejszy rozpad struktur narodowych opartych na wielorakich naturalnych więzach . Wywoływany celowo wzrost emocji i napięć u człowieka, głównie przez manipulacje medialne, ma również duży wpływ na żerowanie, pochłanianie ludzkiej energii psychiczno-duchowej przez niewidzialne siły szkodliwe, wzmacniające w ten sposób energią ludzką swoją moc, zwiększające swoje panowanie nad prawie już większą częścią ludzkości naszej planety. Zniewolony zatem dzisiejszy człowiek tęskniący jakoby za prawdziwą wolnością podejmuje walkę, ale o pozorną, chwilową wolność, czyli o swobodę realizacji najczęściej swoich egoistycznych, partykularnych interesów, a nawet o tolerowanie wszelkiego zła. Do tej walki o pozorną, chwilową, fikcyjną, fałszywą wolność często podburzane są w obecnych czasach nie tylko jednostki, ale różne grupy społeczne i całe narody, jak na przykład ostatnio na Bliskim Wschodzie. Za pośrednictwem tych walk o realizację haseł wolnościowych próbuje się, nie uwzględniając głębszej istoty człowieka, strukturalnych jego ograniczeń, naturalnych związków z innymi, właśnie ,,modernizować” w z góry zaplanowanym kierunku całe społeczeństwa, niszcząc jednocześnie poszczególne cywilizacje i narody.

Przeciętny człowiek na ogół nie jest świadomy, że wolność, o której się dzisiaj tyle mówi i o którą do walki w skali międzynarodowej i na ulicach wzywa, faktycznie dla niego nie ma większego znaczenia, gdyż jak się okazuje później, ma jedynie charakter emocjonalno-chwilowy i w rzeczywistości nie istnieje. W propagandzie dążącej do tej ,,modernizacji”, reformowania społeczeństw, niszczenia narodów - pojęcia wolności, demokracji, sprawiedliwości służą jedynie do manipulowania człowiekiem w wyrafinowany sposób. Te słowa, wręcz magiczne wytrychy w dyspozycji modernizatorów sytuacji społecznych i politycznych wykorzystywane są już zwłaszcza od XVIII w., otwierając człowieka , społeczeństwa na zewnętrzne sterowanie. Słowa te uwypuklane są w programach, na sztandarach, w nazwach partii, na przykład- Partia Wolności, Partia Demokratyczna, Partia Obywatelska, Partia Sprawiedliwości itd. Jest tutaj swoistym zarazem paradoksem, że głoszący hasła wolności i demokracji bardzo często posługują się siłą oraz przemocą i to również w skali międzynarodowej. Przy pomocy tej manipulacji siłowej próbuje się osłabić przeciwnika politycznego lub konkurenta gospodarczego, zmienić niewygodne rządy i całe systemy. W tych właśnie procesach rozszerzania własnych wpływów i interesów, budowy nowych ,,wolnych” społeczeństw obywatelskich ze zniewolonym człowiekiem, bazuje się również wcześniej na ludzkich słabościach i tęsknotach oraz nędzy, biedzie i niesprawiedliwości. Właśnie tymi obiecankami rozgrzewa się celowo w ludzkiej psychice wolnościowe pragnienia. Te kreowane sztucznie różnymi obiecankami wolnościowe pragnienia jak wykazuje historia służą wyłącznie interesom partykularnym - wąskim grupom społecznym, nie całym społeczeństwom, narodom. Realizacja tych haseł wolnościowych wzmacnianych u nas dodatkowo hasłem międzyludzkiej solidarności, doprowadziła nie tylko do przejęcia władzy przez nowe grupy walczące głównie o swoje partykularne interesy, ale do ich wzbogacenia się w niesamowitym tempie, wzrostu ich wpływów, zagarnięcia majątku publicznego przez różne korporacje, zadłużenia państwa, czyli społeczeństwa olbrzymim długiem publicznym, wzrostu bezrobocia, wyrzuceniem za granicę milionów młodych własnych obywateli do często poniżającej tam pracy. Nie spełniło się zatem dla znacznej większości społeczeństwa polskiego marzenie o wolności, sprawiedliwości, którym tak usilnie wcześniej naród karmiono i zrodziło to jedynie wiele przykrych oraz bolesnych rozczarowań.

Pod płaszczykiem toczących się w obecnych czasach w wielu krajach i na arenie międzynarodowej brutalnych walk o pozorną, fikcyjną wolność, sprawiedliwość i demokrację, w tym przy pomocy nowych formacji - wojsk najemnych, a nie już narodowych- kryje się również jak już wspomniano wcześniej zwykła walka o bogactwa naturalne, światowe zasoby energetyczne, o wpływy ekonomiczne i polityczne. Do tych walk (np. Irak, Afganistan, Serbia) o wpływy polityczne czołowych państw i bogactwa ekonomiczne, wbrew woli większości społeczeństwa wciągany jest również należący do NATO nasz kraj - ,,wolny” i ,,sprawiedliwy”, ,,demokratyczny” rządzony na przemian przez liberalne, lewicowe, a także prawicowe grupy interesów, nazywane potocznie partiami, a także mafiami polityczno-gospodarczymi zalegalizowanymi przez tzw. demokratyczną konstytucję. Najczęściej do tej walki o rzekomą wolność, sprawiedliwość i demokrację prowadzonej zazwyczaj w interesie czołowych państw, wąskich i uprzywilejowanych grup społecznych, wciągani są wszelkimi sposobami ludzie pragnący zmiany swojej osobistej sytuacji życiowej, również naiwni - łatwo wierni, społeczeństwa oraz narody niedojrzałe, przelewające niepotrzebnie własną krew .W swojej istocie jest to walka o wolność nierzeczywistą, fikcyjną, która się nie przybliża, lecz odsuwając się ciągle jak horyzont służy w dzisiejszych czasach do manipulowania człowiekiem, narodami i światem. Podobnie jak pojęcie wolności do manipulowania człowiekiem, przyciągnięcia go przez różne grupy interesów, partię , wykorzystuje się również hasło sprawiedliwość. Pojęcie sprawiedliwość związane jest zazwyczaj z warunkami najczęściej materialnymi, w jakich znajduje się człowiek. I walka o sprawiedliwość , wynikająca z bezpośrednich potrzeb człowieka, walka o jakość życia, o przetrwanie wynika z przerażającego nierównego dzielenia dóbr materialnych. Dzisiaj w kolebce ,,wolności”, ,, demokracji” i ,,sprawiedliwości”, czołowym państwie świata 2% obywateli dysponuje ok. 54% bogactwa narodowego, a do zaledwie 10% należy 89% zasobów finansowych, podczas gdy 50 milionów obywateli tego kraju wspomagana jest przez pomoc socjalną, by utrzymać ich przy życiu. Ta olbrzymia dysproporcja materialna występuje na ogół wszędzie, gdyż jeszcze o większe wzbogacenie się materialne walczą głównie ci , którzy znajdują się w korzystnej, uprzywilejowanej sytuacji, pragnąc osiągnąć jeszcze więcej niż dotychczas mają. Ci, którzy ,,urządzili się” w sposób nieuczciwy i nadal wszelkimi sposobami powiększają swój stan posiadania, bronią swoich praw i interesów, przywilejów za pośrednictwem siły, przepisów konstytucji odpowiednio skonstruowanych, instytucji prawnych i politycznych.

Walka o tzw. sprawiedliwość, z którą łączą się zazwyczaj cierpienia, mordy, zabójstwa, kolejne niesprawiedliwości, toczy się ciągle przez całe dzieje ludzkości. Zwłaszcza od rewolucji francuskiej po dziś dzień oferowana ludziom wolność, równość, braterstwo, sprawiedliwość pociągnęły za sobą w praktyce wiele bezsensownych tragicznych ofiar i zrodziły bolesne rozczarowania. Wiek XX, w którym urzeczywistniano jedną z najbardziej popularnych utopii idealnego ładu sprawiedliwości społecznej, jest tego wymownym przykładem. Stosowano wówczas bezwzględne metody, powodujące olbrzymie cierpienia, które usprawiedliwiano koniecznością wprowadzenia nowej sprawiedliwości społecznej. Wprowadzanie marksistowskiego ideału sprawiedliwości społecznej w ziemskiej rzeczywistości doprowadziło do pozbawienia życia milionów niewinnych ludzi, narodzenia się hitleryzmu jako reakcji, przeciwwagi na szerzący się utopijny komunizm, i w konsekwencji do tragicznej II wojny światowej. Impulsem do stworzenia tej utopi komunistycznej, idealnego, sprawiedliwego świata, nierealnej próby przełamywania dychotomii między ziemskim a idealnym, nadprzyrodzonym były dla Marksa - syna duchownego nie tylko zagadnienia nędzy i trudnego położenia człowieka, ale tkwiące w jego głębszej osobowości,- czego nie był w pełni świadomy- pierwiastki idealistyczne. Trafnie w swoim wierszu określił pragnienia Marksa jego rodak poeta Henryk Heine, pisząc: Przyjaciele, nową wam skomponuję, lepszą i piękniejszą pieśń!. Już tutaj na ziemi zbudujemy Królestwo Niebios. Marks, nie rozumiejąc w pełni praw natury rządzących strukturą świata naturalnego, uniemożliwiającą urzeczywistnienie w nim uwolnionego od wszelkich sprzeczności człowieka i społeczeństw, marzy o zasypaniu przepaści między światem idealnym i rzeczywistością ziemską, co zniesie jakoby alienacje człowieka, uwolni go od wszelkich ludzkich problemów, ukształtuje ,,prawdziwego wspaniałego, nowego człowieka”, ,,prawdziwe”, doskonałe komunistyczne społeczeństwo. Odrzucenie poglądów religijnych swoich przodków, według których raj znajduje się w niebie - królestwo Moje ma nie pochodzić z tego świata - i obiecywanie, wspaniałego, idealnego królestwa na ziemi, w istniejącej złej sytuacji, powszechnej nędzy, cierpienia, upokorzenia, braku sprawiedliwości i wolności przysporzyło mu wielu zwolenników próbujących realizować już często na swój sposób poprzez przemoc jego nierealny, utopijny plan. Walczący o tą fikcyjną sprawiedliwość najczęściej posługiwali się prawem odwetu (lex talionie) występującym już w kodeksie Hammurabiego oraz starotestamentową zasadą: oko za oko, ząb za ząb. I tak na przykład podczas rewolucji bolszewickiej w 1917 r. wołano rabuj zrabowane, a w czasie lewackiej rewolty studenckiej w Paryżu w 1968 r. niszcz to co was niszczy. O ile Marks planował dla wybranych elit rządzenie ludzkością całego świata za pośrednictwem podporządkowanego sobie całkowicie proletariatu, to dzisiaj instrument ten został już zmieniony i próbuje się wykorzystać do panowania nad całą ludzkością zwłaszcza młode pokolenia nieświadome swojego wewnętrznego, głębokiego zniewolenia.

W dzisiejszych czasach przysługujące człowiekowi prawa w zakresie sprawiedliwości społecznej, politycznej, międzynarodowej wydają się bardziej odległe niż jeszcze do niedawna na skutek przyspieszenia różnych ukrytych manipulacji, nieuczciwości, masowych przestępstw, koncentracji bogactwa w rękach nielicznych i zubożenia w stosunku do nich całych społeczeństw, narodów i ludzkości. Ta koncentracja bogactwa w skali globalnej w rękach garstki ludzi, na co pracowali głównie liberałowie, lewacy wspierani przez bogatą finansjerę i bankierów, organizacje jawne oraz tajne w tym o charakterze religijnym, doprowadziła do tego, że mikroskopijna grupka uzurpuje sobie już prawo do rządzenia światem w wymiarze politycznym, ekonomicznym, społecznym, duchowo-religijnym poprzez całkowite zniewolenie, podporządkowanie współczesnego człowieka, obiecując mu ponownie świetlaną przyszłość. Współczesne demokracje gwarantujące obywatelom jedynie formalną równość wobec prawa, chroniąc ich rzekomo przed bezpośrednimi nadużyciami, których spory rozstrzygane są przez sądy, wcale nie przybliżają autentycznej sprawiedliwości. Jedynie w ryzach próbuje się trzymać skrajnie egoistyczne dążenia oraz na drodze pokojowej, przy pomocy prawa w równowadze różne sprzeczne interesy, preferując zazwyczaj najbogatszych i znajdujących się przy władzy. Powstaje w ten sposób przy pomocy iluzorycznej demokracji jedynie pozorna, względna sprawiedliwość, nie akceptowana przez większą część społeczeństw. Uznanie zresztą jakiejś sytuacji za sprawiedliwą nie było przez wszystkich obywateli możliwe, o czym w dawnej przeszłości wspominali m.in. Platon i św. Augustyn twierdząc , że ludzie nie są w stanie zrozumieć, czym jest sprawiedliwość, a co jest niesprawiedliwe. Często ,,sprawiedliwym” w życiu czyni się to, co ,, niesprawiedliwe”, gdyż w zróżnicowanej rzeczywistości społecznej do różnych sytuacji i warunków stosowane są abstrakcyjne normy prawne. Abstrakcyjne normy prawne stosowane w złożonym i zróżnicowanym życiu społecznym czynią w efekcie - co jest widoczne na co dzień - państwo ślepym i głuchym na różne ludzkie, grupowe i narodowe potrzeby. Symbolem właśnie tej ślepoty państwa i prawa jest przepaska na oczach starożytnej greckiej bogini Nemezis, której wizerunek przedstawiający postać niewiasty z wagą i mieczem umieszcza się na publikacjach prawnych, budynkach wymiaru sprawiedliwości.

Tak więc ludzie, ciągle przez przebiegłych i pazernych szalbierzy skupionych w różnych organizacjach oraz partiach dają się zwodzić, są oszukiwani, zniewalani prawem, fałszywą sprawiedliwością, wolnością, solidarnością i jako marionetki wprawiane w ruch przez widzialną i niewidzialną rękę, jakoś nie mogą z tego stanu się przebudzić. Wolność, równość, sprawiedliwość, o czym od wieków się ciągle mówi i walczy, jak iluzoryczny humanitaryzm zasłaniający ludzki egoizm oraz fałszywą zazwyczaj solidarność do bardziej sprawiedliwego świata człowieka wcale nie doprowadziły. To zaplanowane całkowite, ostateczne zniewolenie człowieka, zwłaszcza młodych pokoleń, panowanie nad całą ludzkością oraz jej zmniejszenie ilościowe, związane jest - o czym już wspominano - z prowadzonym obecnie rozpadem naturalnych struktur kulturowo-etnicznych, narodowych opartych na wielorakich więzach mających swoje korzenie w odległej przeszłości. Przekształca się zatem poszczególne narody przy pomocy także polityki unijnej w jedną pryzmę piachu, która jest kształtowana tak, jak przez wiatr w dowolny już prawie sobie sposób. Jedynie tylko silnym, zintegrowanym narodom nawiązującym do swojej odległej przeszłości, tradycji, istniejących niekiedy już kilka tysięcy lat – często zarazem rozproszonym przez dłuższy okres czasu - nie zagraża wcale polityka atomizacji prowadząca do upadku innych narodów. Na te różne sprawy i czynniki wpływające niszcząco na tożsamości narodu, ciągle zwracał wcześniej uwagę Roman Dmowski, wskazując na konieczność, potrzebę wzmacniania jedności moralno–duchowej człowieka-jednostki z własnym narodem, podtrzymywanie własnej tradycji, przeszłości w tym i słowiańskiej oraz wyłącznie rodzimej polskiej kultury. Kontynuacja jego aktualnej w dzisiejszych czasach realnej, pragmatycznej polityki i ideologii przez znaczną część istniejącego jeszcze narodu polskiego jako parasola ochronnego - zwartego, zjednoczonego i silnego - to jedyny ratunek dla człowieka-jednostki, Polaka przed całkowitym zniewoleniem i upodleniem.

Jacek Smolarek