Gazeta.ru, ŁC/14:27

"Nowe kraje NATO przyniosły do Brukseli karaluchy rusofobii"

Dmitrij Rogozin, fot. AFP.

Stały przedstawiciel Rosji przy NATO Dmitrij Rogozin w artykule opublikowanym w serwisie internetowym Gazeta.ru, twierdzi, że tylko współpraca Stanów Zjednoczonych, Unii Europejskiej i Rosji może uratować północną cywilizację od politycznego rozkładu i cywilizacyjnej śmierci. Rogozin oceniając konsekwencje przyjęcie do NATO państw byłego Układu Warszawskiego, napisał, że przyniosły one do Brukseli "karaluchy rusofobii".

Rogozin twierdzi, że główny problem w relacjach NATO-Rosja tkwi w tym, że dziś w skład Sojuszu Północnoatlantyckiego wchodzi prawie 30 państw. Każde z nich posiada inną "pamięć" w stosunku do Rosji. Rogozin zaznacza, że tutaj znajduje się źródło problemów w relacjach Rosji z członkami Sojuszu.

Przedstawiciel Rosji przy NATO ocenia stosunki z państwami "starej Europy" jako "przyjacielskie"; ze Stanami Zjednoczonymi jako "zmienne", jako "lodowate" zaś z państwami byłego Układu Warszawskiego.


Rogozin niestabilność w relacjach z NATO, wiąże z rozpadem bloku wschodniego i wejściem do Sojuszu Północnoatlantyckiego państw, które znajdowały się wcześniej w "socjalistycznej komunałce".

"Rusofobiczne elity republik bałtyckich i państw Europy Wschodniej postępują według zasady na złość babci odmrożę sobie uszy" – pisze Rogozin, podkreślając, że państwa te sąsiedztwo z Rosją, ogromnym, chłonnym rynkiem, mogłyby wykorzystać gospodarczo.

Rogozin podkreśla, że stosunki z nowym, poszerzonym NATO, są dziś o wiele gorsze niż były one w okresie zimnowojennym, "gdy nie było w składzie NATO ani republik bałtyckich, ani wschodnioeuropejskich, które przyniosły do Brukseli karaluchy rusofobii".