Jednolity system obrony przeciwrakietowej w Europie a anachronizmy historyczne są nie do pogodzenia ze sobą

Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama potwierdził aktualność planów w zakresie rozmieszczania elementów amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej na terytorium Polski. Podczas spotkania w Waszyngtonie wyraził on wdzięczność dla Bronisława Komorowskiego za zgodę na przyjęcie obrony przeciwrakietowej, podkreślając, że to zobowiązanie podjęte przez Warszawę, stanowi nadzwyczaj cenny wkład w rozwój możliwości antyrakietowych NATO. Jednakże te oświadczenia kolidują raczej z porozumieniami osiągniętymi przed tym z Moskwą.

     Prezydent Polski Bronisław Komorowski otrzymał zaproszenie do odwiedzenia Waszyngtonu podczas obrad szczytu NATO w Lizbonbie w dniach 19 i 20 listopada. Właśnie w tym czasie przedstawiciele NATO usiłowali zapewnić prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa co do swej przyjaźni i zapraszali do budowy w Europie wspólnego systemu obrony przeciwrakietowej. Upłynęły kilka dni, a teraz Stany Zjednoczone faktycznie dewaluują wszystkie prowadzone w Lizbonie rozmowy na temat wspólnego systemu obrony przeciwrakietowej Rosji a NATO.

      Biorąc pod uwagę, że spotkanie prezydentów Baracka Obamy i Bronisława Komorowskiego odbyło się na tle publikacji WikiLeaks na temat istnienia natowskich planów obrony Polski i krajów bałtyckich przed Rosją, wyniki szczytu lizbońskiego wyglądają raczej wątpliwe. Moskwa czeka odpowiedzi na to, - podkreślił stały przedstawiciel Federacji Rosyjskiej w NATO Dmitrij Rogozin:

     “Po szczycie w Lizbonie rady Rosja – NATO, gdzie NATO zaczęło nazywać Rosję partnerem strategicznym i oświadczyło o tym, że nie stwarza żadnego zagrożenia dla Federacji Rosyjskiej, NATO musi odpowiedzieć na te publikacje. To wymaga już reakcji politycznej, gdyż myśmy, mówiąc łagodnie, jesteśmy zdziwieni i nie wiemy, komu mamy wierzyć. Albo panom, którzy po cichu prowadzą pracę w zakresie skomponowania planu obrony państw bałtyckich i Polski przed straszliwym niedźwiedziem rosyjskim, albo też tym, którzy sugerują, że Rosja jest bardzo ważnym partnerem dla przymierza północnoatlantyckiego. Nie przyzwyczailiśmy się do takich obłudnych podejść. Chcemy wiedzieć, z kim właściwie mamy do czynienia.”

     Jeśli się okazuje, że NATO mówi jedno, a robi co innego, zadaje to poważny cios w opinię przymierza. Jednakże wyjaśnia to również brak zainteresowania przymierza północno-atlantyckiego wobec propozycji Rosji co do zbudowania sektorowego systemu obrony przeciwrakietowej. Zgodnie z pomysłem lansowanym przez stronę rosyjską, Moskwa i Bruksela mają posiadać własne strefy odpowiedzialności, jednakże przy tym ich radary będą skierowane na zewnętrzne źródła zagrożenia, nie zaś na siebie. Jednakże możliwe to jest jedynie w tym przypadku, jeśli strony naprawdę są partnerami strategicznymi. Jeśli zaufania brak, to nie ma o co kopie łamać. Można współpracować z NATO w walce z terroryzmem, z przemytem narkotyków z Afganistanu. Natomiast pracę w dziedzinie obrony przeciwrakietowej odłożyć do czasu, kiedy przymierze północnoatlantyckie zwalczy nareszcie swoje pozostałości z przeszłości – uważa ekspert czasopisma “Niezawisimoje wojennoje obozrienije” Wiktor Litowkin.          

     “Przymierze północnoatlantyckie powstało niegdyś jako przeciwnik Związku Radzieckiego i obozu socjalistycznego. Obecnie usiłuje znaleźć nowe miejsce dla siebie w zmienionych warunkach na naszym globie, lecz w żaden sposób nie potrafi tego zrobić. Kompleksy "zimnej wojny" są w NATO bardzo żywotne.”

     Jednakże z takimi kompleksami nie da się zbudować równoprawnych, partnerskich, strategicznych stosunków. Na inne natomiast nie zgadza się Rosja.