Przyczyny katastrofy wrześniowej

SZEF SZTABU NACZELNEGO WODZA

O PRZYCZYNACH

KATASTROFY WRZEŚNIOWEJ

W myśl tzw. polityki historycznej nie ukazano w ostatnich obchodach rocznicowych całej prawdy o przyczynach klęski wrześniowej - nie wspomniano o wkładzie w tą katastrofę polskich rządów przedwrześniowych. Natomiast jątrzeniem w obecnych relacjach polsko-rosyjskich spadkobiercy Polski sanacyjnej odwracali jedynie od tego zagadnienia społeczną uwagę.

Dla przybliżenia czytelnikowi tej mniej znanej problematyki prezentujemy poniżej obszerne fragmenty odczytu pierwszego po klęsce wrześniowej szefa sztabu Naczelnego Wodza płk dypl. Aleksandra Kędziora(1897-1988) wygłoszonego w 1978 roku w Polskim Towarzystwie Naukowym w Londynie, publikowanego w prasie emigracyjnej. Prelegent należał do grupy najzdolniejszych oficerów Wojska Polskiego Polski przedwrześniowej. W młodości służył w Legionach, II Brygadzie, podczas wojny 1920 r. dowodził grupą artylerii. W Polsce międzywojennej zajmował ważne stanowiska w naczelnych władzach wojskowych i miał dobre rozeznanie w błędach popełnionych w strukturach polityczno- wojskowych. Jako attach’e wojskowy w Lizbonie obserwował wojnę domową w Hiszpanii, w której użyto na dużą skalę lotnictwo oraz broń pancerną i przesyłając do kraju raporty ostrzegał jak i proponował nowe rozwiązania i środki zaradcze. Pełniąc funkcję szefa sztabu Naczelnego Wodza przeciwstawi się zdecydowanie wysłaniu polskiego wojska z Francji do Finlandii na front fińsko-radziecki. Pod jego wpływem gen. Sikorski wycofa się z tych zamiarów, nad którymi debatował w Paryżu z aliantami. Płk Kędzior niepotrzebne, nieuzasadnione racjami politycznymi i wojskowymi szafowanie krwią żołnierza polskiego uważał za przestępstwo. Dwukrotnie składał wnioski o dymisję - 10 marca 1940 r. i na początku maja 1940 r. Mimo proponowanego mu stopnia generalskiego poda się do dymisji, gdy zapadnie decyzja o rozdzieleniu Polskich Sił Zbrojnych we Francji i włączeniu ich do formacji francuskich. Od listopada 1942 r. był attach΄e wojskowym przy utworzonej ambasadzie RP w Chinach Czang Kaj- Szeka w Chongqingu i obserwował przebieg zmagań wojennych na Dalekim Wschodzie.


Tragiczne położenie, w jakim znalazła się Polska w 1939 roku, narastało nieomal od chwili odzyskania niepodległości, a choć było ono dokładnie znane, nie zostało należycie ocenione zarówno przez czynniki polityczne, jak i wojskowe. Co więcej, dokonywano posunięć, które je jeszcze pogarszały…

Już w 1919 r. Józef Piłsudski jako Naczelnik narzucił państwu dwie doniosłe decyzje: nie współdziałanie z sojusznikami w wojnie prowadzonej przez nich celem obalenia bolszewizmu i – równocześnie przygotowywanie wojny z Rosją. To ostatnie doprowadziło do ustąpienia Ignacego Paderewskiego i od tej chwili sprawy polityki i obrony znalazły się całkowicie w rękach Naczelnika Państwa.

W roku 1920, gdy sytuacja Polski i sytuacja międzynarodowa zasadniczo się zmieniły, bo Polska nie korzystała już z jednolitego poparcia sojuszników, którego jeszcze Francja jej udzielała i to w ograniczonym zakresie - Naczelnik Państwa powziął samodzielnie decyzję zaatakowania Rosji. Niesprowokowana przez bolszewików ofensywa kijowska była w znaczeniu politycznym romantyczną awanturą, która zmobilizowała przeciwko nam naród rosyjski. Miało to doniosłe skutki i przyczyniło się do wspólnego działania niemiecko - sowieckiego w 1939 r. Strategicznie wojna czy wyprawa kijowska była nonsensem. Natarcie poszło na cel operacyjny drugorzędny, cała ofensywa była prowadzona linearnie i bez myśli manewru. Wprowadziła nas głęboko w teren przeciwnika, wydłużając nasze linie komunikacyjne, a nie mieliśmy przy tym niezbędnego zaplecza materialnego i potrzebnych rezerw. Po prostu wchodziliśmy w pułapkę. Bez wystarczających odwodów, przy ograniczonych środkach transportu i łączności wystawiliśmy się na kontrofensywę z północy, lekceważąc równocześnie nadciągającą armię konną. Gdy na południu uderzył Budionny, a potem na północy - Tuchaczewski, znaleźliśmy się na progu katastrofy. 16 tysięcy szabel Budionnego zlikwidowało nasz front południowo- wschodni, zadając nam ogromne straty…

Utworzenie Rady Obrony Państwa i obudowanie Sztabu Generalnego uratowało nas w 1920 r. Rząd i Sztab działali wspólnie i harmonijnie w zakresie planowania obrony państwa i rozbudowy sił zbrojnych do roku 1926… W roku 1921 demokratyczna Polska uchwala konstytucję, ale Naczelnik Państwa nie znajduje w niej miejsca odpowiedniego dla siebie i rozpoczyna z nią walkę. Dąży w pierwszym etapie do osiągnięcia pełnej i niekontrolowanej władzy nad wojskiem. Tworzy się legendę o jego wyłącznej roli w odzyskaniu niepodległości i w zwycięstwie 1920 roku. Ugrupowania ,,postępowe” i radykalne, gdzie Naczelnik Państwa ma swoje ,,wtyczki”, prowadzą akcję na wielką skalę, wznawiając organizację mafii. W wojsku wznowione P.O.W. prowadzi akcję nie przebierającą w środkach, a głównym hasłem jest ,,Armia bez wodza”!. W tej sytuacji inicjatywa polityczna przechodzi coraz bardziej w ręce ,,eserów”, a w wojsku - w ręce radykalnych ,,chłopców komendanta”. Ma miejsce inicjatywa ,,nocy św. Bartłomieja”, o której pisze Pobóg-Malinowski. Zapobiegł jej Daszyński. Następują krwawe wypadki w Krakowie. To wszystko wprowadza nastrój podniecenia i niepewności, który osiąga punkt kulminacyjny w mordzie popełnionym na osobie Prezydenta Narutowicza. Jest to woda na młyn polityki niemieckiej, która robi nam w kołach międzynarodowych opinię ,,anarchistów” i określa Polskę jako ,,Saisonstaat”.

ZAMACH MAJOWY

Wszystko to przynosi jak najgorsze rezultaty, a Piłsudski najpierw odsuwa się od władzy w roku 1923, a potem, w roku 1926 dokonuje krwawej rewolucji, by zdobyć władzę dla siebie i ,,swoich chłopców”, co prawda od 1914 r. trochę wyrośniętych i o zwiększonych apetytach. W ówczesnych warunkach i położeniu była to największa zbrodnia w naszych dziejach. Polsce przyszło zapłacić za to utratą niepodległości w 1939 roku.

Piłsudski staje się de facto dyktatorem i wprowadza zasadnicze zmiany w sprawach polityki i obrony. Może sobie na to pozwolić, by się rozprawić z demokratyczną częścią PPS, która tak nieopatrznie poparła jego zamach.

W polityce zagranicznej następuje wyraźna zmiana w stosunku do Francji i niejako zawieszenie naszego z nią sojuszu. Pakt z Hitlerem, zawarty w tajemnicy przed Francją, wprowadza politykę polską w sferę awanturniczości. Największych jednak zmian dokonuje Piłsudski w sprawach obrony. Kamieniem węgielnym bezpieczeństwa Polski na zachodzie był sojusz z Francją, bo łączył nas wspólny interes, ale Piłsudski demonstruje, że może się bez niego obejść. Wydala z Polski misję wojskową francuską i przerywa kontakty sztabowe. Ma to doniosłe konsekwencje. W kołach politycznych i wojsku ,,chłopcy Piłsudskiego” szerzą antyfrancuską propagandę i we Francji powstaje obawa, że Piłsudski może wprowadzić Polskę do obozu niemieckiego. W wojsku Piłsudski dokonuje zasadniczych zmian, w wyniku których następuje dezorganizacja naczelnych władz. Zostaje zniesiona Ścisła Rada Wojenna, a Sztab Generalny jest pozbawiony kompetencji. Wyższa Szkoła Wojenna przestaje być organem Szefa Sztabu Generalnego i zakres jej nauczania ulega redukcji: nie ma tworzyć doktryny wojennej i szkolić wyższych dowódców. Zostają zniesione Inspektoraty Broni. Reorganizacji ulega również Ministerstwo Wojny. To wszystko ma zastąpić utworzony przez Piłsudskiego Generalny Inspektorat, nowotwór nigdzie nie znany, a działający od początku jak nowotwór - rak w organizmie obrony państwa. W sumie ,,reformy” Piłsudskiego stworzyły wielką i kosztowną maszynę biurokratyczną, niezdolną do planowania, dowodzenia, szkolenia i wychowywania. Staje ona na przeszkodzie do modernizacji i rozwoju sił zbrojnych. Partyjna polityka personalna dokonuje reszty. Piłsudski usuwa z wojska tych generałów, którzy byli potencjalnymi kandydatami na stanowisko Naczelnego Wodza i likwiduje dwóch, którzy reprezentowali nowoczesną myśl wojenną: gen. Rozwadowskiego i gen. Zagórskiego. Siły Zbrojne weszły w czarny okres, z którego nie zdołały wyjść nawet po śmierci Piłsudskiego w 1935 r. Stan ten z drobnymi tylko zmianami przetrwał do roku 1939. Był to dorobek zbrodni zamachu majowego…

OSOBA DYKTATORA

Piłsudski uważał się za Litwina i z pogardą odnosił się do narodu polskiego. Wychowany politycznie przez ,,eserów” rosyjskich, działał rewolucyjnie na granicy bandytyzmu i mordu. Przykładem tego są Bezdany, Rogów, plac Grzybowski, ,,sprawa” Tarantowicza, gen. Zagórskiego i inne. Nie pozostawił on po sobie żadnej pracy , która miałaby znamiona myśliciela czy też reformatora politycznego lub wojskowego. Należy tutaj zanotować nieliczne opinie o Piłsudskim , które dotarły do wiadomości publicznej; więcej właściwych ocen jego osoby należy szukać w tajnych archiwach. Ujawnione zostały opinie: Minkiewicza, gen. Puchalskiego i Besselera. Minkiewicz, komendant Związku Strzeleckiego w Zakopanem, wypowiedział posłuszeństwo komendzie głównej Związku Strzeleckiego i złożył memoriał do Komisji Sfederowanych Stronnictw Niepodległościowych; był on jednym z pierwszych oficerów i instruktorów Związku Strzeleckiego. W swym memoriale, poza poważnymi zarzutami natury moralnej, daje następującą ocenę: ,,Komendant Główny nie dowodził plutonem, kompanią, batalionem i co gorsze - nie zdradza ochoty do nauczenia się tego… Gen. Puchalski, komendant Legionów, złożył wniosek do ,,Armee Oberkommando” o usunięcie brygadiera Piłsudskiego, jako nienadającego się na to stanowisko. Otrzymał następującą odpowiedź: ,,Austria ma setki brygadierów , ale Piłsudski jest potrzebny dla względów p o l i t y c z n y c h…”

Besseler, niemiecki gubernator Warszawy, gdy zgłosił się do niego Piłsudski, żądając oddania mu dowództwa ,,Polnische Wehrmachtu”, przesłał do kanclerza Rzeszy pismo, że ,,Piłsudski na to stanowisko nie ma kwalifikacji”. Gen. Roja napisał w swym pamiętniku: ,,Piłsudski nie potrafił sobie zorganizować nawet szklanki herbaty”.

W dwu bitwach 1. Brygady, pod Łowczókiem - dowodził Sosnkowski, pod Kostiuchnówką - jak mi mówił gen. Kukiel - ,,Piłsudski i Sosnkowski przesiedzieli bitwę w tzw. ,,reducie Madziarów…”. W 1920 r. Piłsudski zaprowadził wojsko na brzeg katastrofy. Okres od 1918 r. do śmierci Piłsudskiego był dla Polski bardo trudny, lecz przemożny jego wpływ, szczególnie po zamachu majowym, był całkowicie szkodliwy.


POŁOŻENIE W 1939 R.

Po roku 1935 spadek po Piłsudskim zaciążył w dziedzinie polityki i obrony tak dalece, że do r. 1939 nie dokonano żadnych z potrzebnych zmian i Polska została napadnięta w stanie nieprzygotowania do czekającej ją próby.

Udział w rozbiorze Czechosłowacji w 1938 r. był po prostu szaleństwem. Przyjęcie inicjatywy brytyjskiej ostatecznie związało nam ręce. Za najazd na Rosję w 1920 r. przyszło nam zapłacić porozumieniem Ribbentrop - Mołotow. W sumie położenie ogólne Polski w 1939 r. przesądzało już przed wybuchem wojny o jej przegranej; był to dorobek rządów Piłsudskiego i jego ,,chłopców”. W tych warunkach nastąpił atak Hitlera na nas. Jego plan wojny był klasyczny. Cel: wymazać Polskę z karty Europy i zniszczyć Naród. Osiągnął zaskoczenie: polityczne - przez porozumienie ze Stalinem, strategiczne – przez atak bez wypowiedzenia wojny. Wzięcie Polski w kleszcze; atak skrzydłami, środek ,,wolny” - to sposób wojny błyskawicznej. Operacyjnie - kocioł i kotły, niszczenie polskich sił żywych przez przewagę techniczną, szturmowe lotnictwo i broń pancerną.

Zaskoczenie dało rezultaty: w ciągu kilku dni Niemcy osiągnęli pełne i decydujące zwycięstwo. Polski kordonik trzasł. Pierwszego dnia wojny rozbili nasze północne skrzydło, drugiego - południowe, a trzeciego dnia Niemcy przeszli z północy do wykorzystania strategicznego na nasze tyły dla zamknięcia miażdżących wszelkie możliwości obrony kleszczy. Co temu przeciwstawiła Polska?. Piłsudski, a potem jego ,,chłopcy” stosowali zasadę ,,verba volant, scripta manent”, toteż dokumentacji w ścisłym tego słowa znaczeniu nie pozostawili. Skazani więc jesteśmy na rekonstrukcje na podstawie działań i ich wyników. Nie ma żadnego memoriału Naczelnego Wodza, czy Ministra Spraw Zagranicznych, lub choćby tylko oceny położenia w 1939 r. Nie wiemy, czy i jakie sprawy były poddane obradom Rządu, kto, gdzie pobierał decyzje.

BRAK PLANU I DOKTRYNY

W chwili ataku niemieckiego Polska nie miała jasno sprecyzowanego celu i planu wojny i sprawy te nie były rozpracowane z sojusznikami. Nie było doktryny wojennej, która w państwach o prawidłowej strukturze władz powstaje ze współpracy polityków w rządzie i sztabu generalnego. Politycy ustalają cel wojny, a sztab generalny sposób realizacji tego celu - plan wojny. W konkretnym wypadku oznaczało to, jak długo Polska miała samotnie stawiać opór i jak to należało osiągnąć. Zamiast doktryny wojennej posiadaliśmy ,,Ogólną operacyjną instrukcję walki”. Ustalała ona następujący dogmat: ,,Działania zaczepne stanowią istotę walki ruchomej, a zarazem są odbiciem naszego ducha narodowego. Myślą przewodnią jest stałe dążenie do rozwiązania zadań sposobem zaczepnym. Obrona jest przejściową formą walki zbrojnej i polega na przeciwdziałaniach”. Przy przewadze lotnictwa, broni pancernej i środków ogniowych sił niemieckich, ten dogmat był oczywistym nonsensem w r. 1939, zaś zwrot, że jest on ,,odbiciem naszego ducha narodowego”- tanią frazeologią. Przeciwstawiliśmy Niemcom kordonik, którym ani dowodzić, ani go żywić i zaopatrywać w amunicję w ówczesnych warunkach nie mogliśmy. (Następnie prelegent omawiał szkic przedstawiający ugrupowanie obu stron w dniu 1-go września oraz organizację dowodzenia. Kładzie nacisk na absurdalność bezpośredniego podporządkowania Naczelnemu Wodzowi 7 armii i 2 grup operacyjnych i to przy prymitywnych technicznie środkach łączności). Po katastrofie strategicznej likwidowanie polskich sił zbrojnych przedstawiało się tragicznie. Tu właśnie wystąpił cały bezsens tej ,,Ogólnej Instrukcji Walki”. Gen. Kutrzeba rzuca się bez sensu, jak ryba w sieci, a 20 dyw. p. z Armii ,,Modlin” opuszcza umocnione pozycje, by się wystawić na całą przewagę ogniową Niemców. Heroiczne walki odwrotowe, prowadzone w czystym polu, to były bezsensowne straty bez żadnego celu operacyjnego. Charakteryzuje to następująca lista strat. Całość strat Polskich Sił Zbrojnych poniesionych do końca kampanii wrześniowej wynosiła (w liczbach zaokrąglonych): zabitych - 66 tys.300, w tym 3 tys.700 oficerów; rannych 137 tys.700, w tym 6 tys.800 oficerów; prawie cała reszta zmobilizowanej armii, z wyjątkiem drobnych oddziałów, które przeszły granicę państw neutralnych, znalazła się w niewoli; również prawie całe uzbrojenie i wyposażenie materiałowe zostało stracone. W świetle tych liczb szczególnego wyrazu nabierają bardzo niskie straty żywych sił niemieckich, wynoszące: zabitych 9 tys.700; rannych 27 tys.. Stosunkowo znaczne były natomiast straty materialne. Wynosiły one: 674 czołgi, 319 samochodów pancernych, 195 dział, 6 tys. samochodów i 5 tys. 600 motocykli. Zużycie amunicji i paliwa wynosiło: 405 milionów sztuk amunicji karabinowej, 8 milionów pocisków artyleryjskich, 400 tys. bomb lotniczych i 300 tys. m3 paliwa. Najbardziej ogólnikowa analiza tych strat w siłach żywych i materiałowych nasuwa zasadnicze wnioski: - nasza ,,Ogólna Instrukcja Walki” była nieprzydatna i błędna wobec nieprzyjaciela dysponującego lotnictwem, bronią pancerną i przewagą ognia; oraz, że szafowano krwią żołnierską, by wyrównać braki dowodzenia i uzbrojenia; straty materialne niemieckie stanowiły tak wysoki procent, że gdyby Polska wytrzymała siły niemieckie od 6 do 8 tygodni, można by spodziewać się innego wyniku wojny. Z tego nasuwa się ogólny wniosek, że można było w 1939 roku rozstrzygnąć bluff Hitlera co do ,,Blitzkriegu” na korzyść sił polsko–francuskich. Tym bardziej, że armia niemiecka była w swej masie ,,zielona” a fabryki sprzętu i amunicji nie były w pełni rozwinięte.

W tak obłędny sposób szkoliliśmy i wychowywaliśmy armię od roku 1926. Przyszły historyk będzie musiał dać odpowiedź, czy dalsza walka po strategicznym zwycięstwie Niemców, już w pierwszych dniach wojny, miała jakiś sens… Kampania wrześniowa w aspekcie strategicznym i operacyjnym to obraz katastrofy bez precedensu w historii wojen. Tutaj należy przypomnieć, że i Generalny Inspektorat i Sztab dysponował doświadczeniami z wojny hiszpańskiej. W moim memoriale z 1938 r. były następujące sformułowania: ,,Zwycięstwo Hitlera w Hiszpanii oznacza za rok wybuch wojny europejskiej. Polska będzie pierwsza zaatakowana i może stracić niepodległość. Atak na Polskę pójdzie z północy i południa, po głównych szlakach komunikacyjnych przy użyciu szturmowego lotnictwa i broni pancernej… Memoriał formułował środki zaradcze: -należy rozbudować obronę w głąb na tych szlakach, a dla obrony skrzydeł stworzyć ruchome brygady zaporowe. Projekt organizacji brygady zaporowej i ruchomych fortyfikacji dla obrony piechoty został załączony…


ŹRÓDŁA KATASTROFY

Jeżeli katastrofa wojenna i kataklizm narodowy są bezsporne i jeżeli możemy ustalić główne ich przyczyny, to pozostaje tylko sprawa, czy były - a jeżeli tak - to jakie alternatywy ich uniknięcia?. W ciągu dwudziestolecia Polska mogła przygotować swą obronę na zachodzie w sojuszu z Francją, ale tę możliwość przekreśliła zbrodnia zamachu majowego. W 1935 roku mogliśmy przywrócić narodowi prawo do decydowania o swoim losie… W 1938 r. mogliśmy wraz z Czechosłowacją zgnieść jeszcze w zarodku agresję Hitlera, ale tu zawinił spadek po Piłsudskim, jakim był w pierwszym rzędzie kult niekompetencji w dziedzinie polityki i obrony. Alternatywa sojuszu z Hitlerem oznaczałaby uznanie hegemonii Niemiec i wspólny ,,Drang nach Osten”... Polsce jednak groziło to ograniczeniem jej do granic etnograficznych i utratą osobowości, a dla narodów rosyjskiego i żydowskiego - wymazaniem ich z karty Europy. W ówczesnej sytuacji demokracje zachodnie, kierując się oportunizmem, mogły się nawet z tym zgodzić...przy neutralności Zachodu nie wydaje się tu możliwą do przyjęcia alternatywa paktu multilateralnego, o który zabiegał Eden w Moskwie i Warszawie w kwietniu 1935 r., a który odrzucił Beck. Pakt ten nie zatrzymałby zbrojeń niemieckich, ani nie zmienił planów Hitlera, posiadałby on siłę hamującą tylko przy sojuszach wojskowych i ścisłej współpracy sztabów, co było nie do osiągnięcia z Rosją stalinowską. Wreszcie pozostaje ostateczna alternatywa, możliwa jeszcze na początku 1939 r.: zmienić Rząd i Naczelne Dowództwo, ustalić jasno cel wojny w ścisłej współpracy z Francją i rozpracować system obrony w głąb. Zadaniem Polski byłoby związać gros sił niemieckich przez dwa miesiące, zachować zdolność do przejścia do działań zaczepnych i zadać Niemcom poważne straty. Po przeprowadzeniu tych zmian, reorganizacji dowodzenia i przyjęciu właściwej doktryny wojny obronnej, Polska, przy ówczesnych środkach, mogła realizować ten pierwszy cel wojny: zatrzymać na swym terytorium główne siły Hitlera i wyczerpać je w znacznym stopniu. Być może, spowodowałoby to, że już w 1939 roku Niemcy musiałyby wojnę przegrać.


WSPÓŁDZIAŁANIE SOJUSZNIKÓW

Pozostają do omówienia działania sojuszników. Nasze ambasady i ataszaty we Francji, Anglii, Niemczech i Sowietach przygotowań do wojny nigdy należycie nie rozpracowały - z wyjątkiem ataszatu w Berlinie. W. Brytania dysponowała marynarką wojenną i lotnictwem myśliwskim, które odegrały decydującą rolę w jej obronie. Bezsilność ofensywną W. Brytanii charakteryzował brak armii i lotnictwa bombardującego. Dnia 05.09.1939 r. jej lotnictwo bombardujące dokonało nalotu na Dortmund i z 29 bombowców tylko jeden postrzelony powrócił do bazy. Umowę polityczno-wojskową z Francją zapoczątkowano w 1921 r. a sfinalizowano w 1922. Była to baza naszego bezpieczeństwa na zachodzie do roku 1926. Potem, nie formalnie, ale faktycznie, l i k w i d o w a n o stopniowo treść tego sojuszu. Gen. Gamelin stwierdził w początkach lat trzydziestych, że sojusz polsko-francuski w praktyce jest martwy. Po wymianie wizyt - Gamelina w Polsce a Rydza-Śmigłego w Paryżu – nastąpiła pewna poprawa, ale ostateczny cios sojuszowi zadała sprawa Zaolzia. Po zajęciu Czechosłowacji przez Hitlera, deklaracji brytyjskiej z marca 1939 r. i oświadczeniu premiera Daladiera, wznowiono kontakty, ale misja gen. Kasprzyckiego w Paryżu ustaliła tylko ogólne ramy współpracy. Była to faza wstępna bez dalszego ciągu… Francja mogła działać w rejonie ograniczonym, pomiędzy granicami Szwajcarii i Luksemburga. W tym pasie Niemcy posiadali rozbudowane umocnienia, tak zwan¹ ,,Liniź Zygfryda”. Na ca³y przebieg frontu pó³nocno-wschodniego Francja przeznacza³a ¾ swoich si³. Po ukończeniu mobilizacji, po wejœciu w stycznoœę i rozpoznaniu - w 15 dniu stanu wojny z Niemcami (w konkretnym wypadku 18.09.1939r.) - mogły siły francuskie przejść do natarcia, zaś po pełnej mobilizacji i skoncentrowaniu ciężkiej artylerii, około dnia 30-go (tj. ok. 3.10.1939r.) - mogły rozwinąć pełne działania ofensywne. Wszystko to zależało od wytrzymania natarcia niemieckiego i związania gros sił na froncie polskim. Wiem, że tak się nie stało. Stosunek sił zbrojnych Niemiec i Francji przedstawiał się następująco: na 1.9.1939r., dla osłony od zachodu, Niemcy posiadali 1 milion żołnierza, zorganizowany w grupę armii ,,C”, w składzie 4 armii w sile 43 dywizji, które miały odcinki od 6 do 2 km. Siły francuskie na froncie wschodnim wynosiły w dniu 3.9.1939r. - 53 dywizje, 10.9 Francuzi rozwinęli 38 dywizji na froncie północno-wschodnim, 24 dywizje trzymali w odwodzie, 11 dywizji - na froncie włoskim i alpejskim oraz 4 dywizje - w Afryce: razem - 77 dywizji. Dwa dni wcześniej, niż to było omówione z misją gen. Kasprzyckiego, francuskie straże przednie nawiązały walkę z Niemcami. Jednakże wobec katastrofy strategicznej na froncie polskim 3.9.1939r. i dysproporcji sił: 77 dywizji francuskich wobec 106 dywizji niemieckich, z których tylko część była jeszcze potrzebna w Polsce – prowadzenie operacji zaczepnych wobec silniejszego i nie związanego przeciwnika, mającego pełną swobodę działania operacyjnego - było oczywistą niemożliwością. Prace historyczne, które mają przekazać potomności heroizm Narodu i jego żołnierzy, należy dziś uzupełnić, dając żołnierzowi pełną odpowiedź, dlaczego nie mógł on w roku 1939 uchronić Narodu przed kataklizmem. Temu dylematowi poświęciłem swój dzisiejszy wykład.


KONKLUZJE

Sumując, pierwszą przyczyną kataklizmu było pozbawienie Narodu możności decydowania o swoim losie, gdyż Piłsudski to podstawowe prawo w roku 1926 uzurpował wyłącznie dla siebie. Pozbawił on również Polskę organu prowadzenia wojny – Sztabu Generalnego, a wagę tego organu w ramach państwa docenili sojusznicy, zabraniając posiadania go Niemcom, bo słusznie uważali ,,der Grosse Generalstab” za największe dla siebie niebezpieczeństwo. W wyniku tego Polska nie posiadała: planu wojny, doktryny wojennej, planu strategicznego i miała zupełnie błędną ,,Ogólną Instrukcję Walki”. Nie posiadała właściwej oceny ogólnego położenia, co z kolei spowodowało zaskoczenie polityczne przez niemieckie porozumienie z Sowietami, które można było przewidzieć i wziąć pod uwagę. Gdy Francja budowała linię Maginota, oznaczało to, że uważa swój sojusz z W. Brytanią i Polską za niewystarczający dla swego bezpieczeństwa. A gdy Niemcy po Locarno budowali Linię Zygfryda, oznaczało to, że przygotowują agresję na wschód i zapewniają sobie swobodę manewru przez zabezpieczenie się od zachodu. Niezrozumienie tego było kardynalnym błędem polityki i strategii Polski po roku 1926, a przeciwstawienie w tych warunkach Niemcom ,,kordoniku” w r.1939 – było tego ,,ukoronowaniem”. Decydująca rola w tym wszystkim Piłsudskiego jest bezsporna. Wiemy dobrze, jak doszedł do władzy, trzeba jeszcze kilka słów poświęcić jego osobie. W 1926r. Piłsudski miał 57 lat, był fizycznie zużyty, przejawiał wyraźnie brak równowagi psychicznej. W słowie i piśmie wykazywał paranoję i głębokie urazy psychiczne, a jak mówił gen. Kukiel - był dotknięty koprolalią. Z wychowania i wykształcenia Piłsudski nie był żołnierzem tylko rewolucjonistą. Był samoukiem w zakresie strategii i operacji, a wygórowana ambicja, próżność i pycha nie pozwalały mu się do tego przyznać. Posługiwał się metodami, które kolidowały z prawem. ,,Eserzy”, jego ,,chłopcy” i najbliższe otoczenie - stan ten już przed 1926 r. dokładnie znali. Dojście do władzy w 1926 r. głównie im zawdzięczał; złączyła go z nimi nierozerwalnie zbrodnia zamachu majowego. Piłsudczyźnie zawdzięczamy trzy katastrofy: wyprawę kijowską, klęskę i kataklizm wrześniowy oraz powstanie warszawskie. W tym tragicznym obrazie jest jeden promień nadziei. Naród i jego żołnierz i po trzecim dniu września walczył heroicznie. Po ucieczce rządu i naczelnego wodza, po wkroczeniu Sowietów, bez żadnej nadziei zwycięstwa zdobywał się na szczyt heroizmu, zostawiając przyszłym pokoleniom przykład ofiary i poświęcenia.


Płk dypl. Aleksander K. Kędzior