Zagłada Jeńców Radzieckich

Mówiąc o zbrodni katyńskiej (ok. 20 tys. ofiar) w swoim wystąpieniu z okazji obchodzonej rocznicy wybuchu II wojny światowej Prezydent RP nawiązał do Holocaustu, do zagłady ludności żydowskiej, która pochłonęła głównie z przyczyn rasistowskich nieproporcjonalnie więcej ofiar bo ok. 6 milionów ludzi. Jakimi motywami się tutaj kierował, robiąc tą analogię, trudno zrozumieć. W imię natomiast przyjaźni z prezydentem Juszczenką popierającym tradycję UPA ani słowem nie wspomniał o bestialskim ludobójstwie popełnionym na ludności polskiej na Wołyniu (ok.150 tys. ofiar), a także o pierwszym w II wojnie światowej ludobójstwie, Holocauście na masową skalę -czyli zagładzie jeńców Armii Czerwonej. Żołnierzom Armii Czerwonej, których wymordowano setki tysięcy na polskiej ziemi i których ok. 600 tys. oddało swoje życie podczas wyzwalania naszej ojczyzny, należy się - mimo różnych urazów do ówczesnego systemu politycznego - wdzięczność, pamięć i chwała. Niechęć do systemu komunistycznego nie może się przeradzać w nienawiść do poświęcajacego swoje życie człowieka, żołnierza Armii Czerwonej walczącego z niemieckim faszyzmem . To właśnie żołnierzom tej armii, która zapłaciła w II wojnie światowej największą daninę krwi i której wizerunek negatywny na ogół ukazują nasze media, szerząc w ten sposób rusofobię, zawdzięczać należy, że nadal żyjemy jako Naród polski na polskiej ziemi, że nie został zrealizowany zbrodniczy, niemiecki Generalplan Ost (Generalny Plan Wschodni).


Los wziętych w pierwszym okresie do niewoli niemieckiej żołnierzy Armii Czerwonej, o których nie raczył wspomnieć w swym wystąpieniu Prezydent, przybliża poniższy artykuł.

Preludium

Śpiew budzącego się ptactwa wypełniał z wolna nadbużańskie pola, lasy i łąki. Żaden z czuwających tej nocy z 21 na 22 czerwca 1941 roku żołnierzy twierdzy brzeskiej nie przypuszczał, by ktokolwiek mógł zakłócić ciszę tego wczesnego, pięknego poranka. Nagle, niespodziewany ogłuszający huk i oślepiający błysk przerwały ten błogi spokój, stawiając w jednej chwili cały garnizon na nogi. Biegnący w popłochu na wyznaczone wcześniej stanowiska zdezorientowani żołnierze pocieszali się jeszcze, krzycząc do siebie nawzajem – to pomyłka, to pomyłka. Nikt nawet nie przypuszczał ,że rozpoczęła się wojna, że to jest już wojna.

Niedawno przecież podpisano pakt o nieagresji, nowe układy handlowe z Niemcami. Współpraca niemiecko-radziecka układała się dobrze, nie napotykając na większe trudności. Toteż nadchodzące w ostatnich miesiącach coraz częściej informacje o przygotowywanej niemieckiej agresji nie zawsze traktowano wystarczająco poważnie. Obawiano się prowokacji, mogącej zniweczyć cały dotychczasowy wysiłek zagranicznej polityki radzieckiej. Prowadzono szczególnie ostrożną politykę, nawet kosztem aktualnego stanu bezpieczeństwa państwa, żeby nie dać najmniejszego pretekstu przywódcom III Rzeszy Niemieckiej do zmiany ich stosunku wobec ZSRR. O tym stanie bezpieczeństwa państwa tak oto napiszą historycy radzieccy: Większość dywizji pierwszych rzutów armii osłonowych w momencie napaści wojsk hitlerowskich znajdowało się na obszarach ćwiczebnych oddalonych od zaplanowanych rubieży rozwinięcia 8-20km. Bezpośrednio w pobliżu granicy stacjonowała stosunkowo niewielka liczba jednostek i związków. W niektórych armiach jednostki artylerii i inżynieryjno-saperskie oraz pododdziały łączności przebywały w ośrodkach szkolnych poza własnymi związkami. Drugie rzuty armii osłonowych, którymi z zasady były korpusy zmechanizowane, rozmieszczono w odległości 50-100 km od granicy, a drugie rzuty i odwody okręgów 100- 400 km. Wierzono naiwnie i to w sytuacji, kiedy ekspansja niemiecka na zachodzie już się zakończyła, że ta nadzwyczajna ostrożność i okazywane przyjazne, pokojowe nastawienie wobec III Rzeszy uchroni kraj od ewentualnej agresji. Stalin był święcie przekonany, że uniknie jej przynajmniej do 1943 roku .Toteż gdy w 1,5 godz. po agresji F. Schulenburg, ambasador niemiecki w Moskwie, przekazał rządowi radzieckiemu oświadczenie stwierdzające, że III Rzesza zmuszona była podjąć wojnę prewencyjną przeciwko ZSRR, ponieważ rzekomo nie wypełniał swych zobowiązań wynikających z układu radziecko-niemieckiego, nie dowierzano jeszcze w to, co się stało.

Dopiero napływające informacje o bombardowaniu przez Luftwaffe w dniu 22 czerwca 1941 roku Murmańska, Kowna, Mińska, Odessy, Kijowa, Sewastopola uzmysłowiły naczelnym władzom radzieckim w Moskwie powagę sytuacji. Zaszokowany jej rozwojem Stalin doszedł do siebie po kilkunastu dniach, wygłaszając przemówienie radiowe do społeczeństwa dopiero po trzech tygodniach. Tymczasem zostały rozbite północno-zachodnie, zachodnie i południowe radzieckie linie obronne. Z marszu została wzięta przez Niemców tzw. linia Stalina znajdująca się w pobliżu byłej granicy polsko-radzieckiej. Przygotowywana przez wiele lat pękła jak pajęczyna pod naporem nacierających z zachodu pancernych zagonów wroga niosących zgliszcza i śmierć. Szybkość z jaką poruszały się doskonale uzbrojone jednostki niemieckie oraz słabe rozeznanie w sytuacji w pierwszej fazie wojny przez dowództwo radzieckie (prawie całkowity brak łączności) powodowały wpadanie w ręce niemieckie jak w zastawione sieci całych armii radzieckich i związków taktycznych przesuwanych na zachód. W tym pierwszym okresie tj. gdzieś do wiosny 1942 roku ilość jeńców radzieckich, jaka się dostała do niewoli niemieckiej i nie została na miejscu rozstrzelana, będzie olbrzymia. Na ogólną liczbę 5,6 miliona wziętych do niewoli niemieckiej w latach 1941-1945 jeńców radzieckich główna ich masa dostała się w tym początkowym okresie wojny. Do końca samego tylko 1941 roku do niewoli niemieckiej dostało się ponad 2,6 milionów żołnierzy. Nie licząc niewielu uciekinierów oraz zwolnionych rozkazem Szefa Sztabu Generalnego Wojsk Lądowych (OKH) z dnia 25 lipca 1941 roku jeńców radzieckich narodowości estońskiej, litewskiej, łotewskiej, niemieckiej (Niemcy nadwołżańscy), a zwłaszcza ukraińskiej, wszyscy pozostali prawie w całości zostali wymordowani. W sumie w ramach planowanych i bezplanowych działań, Niemcy którzy obecnie zaniżają te dane wymordowali w okresie wojny około 3,4 miliona jeńców radzieckich wziętych do niewoli. Ale i ta liczba jest kwestionowana, uważana za zbyt niską. Prawdopodobna liczba ofiar, którą dzisiaj precyzyjnie trudno jest ustalić, wynosiła około 4,5-4,7 miliona zamordowanych.


Konwencje

Los tych pierwszych jeńców radzieckich był szczególnie okrutny. Przeznaczeni byli na całkowitą, masową zagładę. Nie Polacy (nie licząc masowych egzekucji jesienią 1939 roku na Pomorzu), nie Żydzi, nie Cyganie ale właśnie jeńcy radzieccy byli pierwszymi, którym faszyzm niemiecki niósł całkowitą zagładę. Doświadczenia nabyte przy ich wyniszczaniu zastosowano następnie wobec Cyganów, Żydów, Polaków, Rosjan i innych narodów. Obozy jeńców radzieckich podległe Zarządowi Ogólnemu Wehrmachtu (OKW-AWA), na czele którego stał generał Herman Reinecke oraz sekcji specjalnej IV AJC, a potem IV B2a RSHA (Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy) były pierwszymi obozami zagłady.Dopiero po pierwszych obozach zagłady dla jeńców radzieckich powstały następne niemieckie obozy zagłady dla ludności żydowskiej w Chełmnie nad Nerem, Treblince, Bełżcu, Sobiborze itd. Wobec jeńców radzieckich, uznawanych za untermenschen nie stosowano w ogóle przepisów prawa międzynarodowego, zwłaszcza z konwencji haskiej, genewskiej. Co prawda władze radzieckie po rewolucji uznały ,że dawne układy zawarte przez Rosję carską (podpisała i ratyfikowała Konwencję Haską) nie są wiążące i zostaną zweryfikowane oraz podpisały tylko pierwszą część porozumienia genewskiego z 27 lipca 1929 roku dotyczącą polepszenia losów jeńców chorych i rannych na polu walki. Ale wszystkie te porozumienia podpisały Niemcy, przez co wiązały się artykułem 82 konwencji haskiej do przestrzegania przepisów tego prawa. Zresztą Rada Komisarzy Ludowych wydała już 1 lipca.1941 roku ,,dekret o jeńcach wojennych” , a 17 lipca wyraziła gotowość stosowania Konwencji Haskiej. To stanowisko rządu radzieckiego zostało zakomunikowane władzom III Rzeszy przez Szwedów reprezentujących interesy ZSRR w Niemczech. W dniu 25 listopada 1941 roku ponowi je w swojej mowie Wiaczesław Mołotow. Bezskuteczne okażą się w tym względzie również starania Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. W samej istocie sprawy, nie było tutaj aż tak ważne, czy istnieją w tej materii konwencje międzynarodowe i czy są w ogóle ratyfikowane. Ich ewentualny brak nie powinien być pretekstem do prowadzenia polityki ludobójstwa i zagłady będącej w każdej sytuacji oraz okolicznościach zbrodnią wobec człowieka i ludzkości. Ale Niemcy hitlerowscy odnoszący sukcesy, zadufani w sobie, pewni szybkiego zwycięstwa, a co za tym idzie bezkarności, nawiązali tutaj do starej zbrodniczej tradycji germańskiej eksterminacji plemion słowiańskich oraz krzyżackiego miecza i ognia. Planowana po pokonaniu Związku Radzieckiego eksterminacja społeczeństw na podbitych ziemiach słowiańskich miała prowadzić do powstania wielkiej Lebensraum, Nowego Ładu, Stanów Zjednoczonej Europy na czele z Niemcami.

Rozkaz w sprawie traktowania komisarzy politycznych wziętych do niewoli dowództwo Wehrmachtu wydało już przed agresją na ZSRR, w dniu 06 czerwca 1941 roku. Zgodnie z jego treścią wszyscy pracownicy polityczni armii radzieckiej, wszyscy komuniści, mieli zostać natychmiast rozstrzelani. Ich selekcją spośród jeńców zajmowały się specjalnie powołane do tego Sauberungskomanda. Również wydana w dniu 08 września 1941 roku przez Oberkommando der Wehrmacht (OKW) dyrektywa o traktowaniu jeńców wojennych - Merkblatt fur die Bewachung Sowietischer Kriegsgefangener – nie zalecała liczenia się z konwencjami. W ten sposób Niemieckie Naczelne Dowództwo Sił Zbrojnych potwierdziło zgodę na prowadzoną zagładę jeńców radzieckich. Temu stanowisku najwyższych władz wojskowych da dobitny wyraz poparcia sam Hitler w mowie z 03 października 1941 roku, nazywając żołnierzy radzieckich bestiami i zwierzętami.

Wytyczne kierownictwa III Rzeszy były realizowane z żelazną konsekwencją. Jeńców radzieckich, wobec których nie stosowano podziału na oficerów i żołnierzy, wyniszczano poprzez: rozstrzeliwania, głodzenie, zimno, niewolniczą pracę, znęcanie się. W latach 1941-1945 SS i Wehrmacht rozstrzelało ich około 600 tys. Pozostałych wymordowano zwłaszcza w tzw. jenieckich obozach zagłady oraz koncentracyjnych, takich jak Majdanek (pierwsi więźniowie to jeńcy radzieccy), Mauthausen, Ravensbrück, Oświęcim, Dachau, Buchenwald, Sachsenchausen, Gross-Rosen itd. Jeńcy radzieccy byli pierwszymi, na których dokonano eksperymentu uśmiercania cyklonem B. W dniu 03 września 1941 roku poprzez zagazowanie wymordowano ich 600 w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Ta metoda eksterminacji będzie później stosowana wobec Żydów i innych narodowości.

Jeńcy radzieccy należeli również do pierwszych ofiar eksperymentów pseudomedycznych w obozie koncentracyjnym Dachau prowadzonych dla potrzeb Luftwaffe.


W świetle relacji

Sytuacji w obozach zagłady jeńców radzieckich nie sposób opisać słowami. Toteż warto jest chociażby przytoczyć kilka relacji i wypowiedzi naocznych polskich świadków tych zbrodni oraz samych oprawców. Nie wymagają one specjalnego komentarza, gdyż mówią wszakże same za siebie. A oto kilka informacji z listów wysłanych przez niemieckich oprawców. I tak w liście wysłanym z Chełma 14 października 1941 roku między innymi czytamy: W tutejszym obozie leży 150000 jeńców bolszewickich. Naturalnie nie pieścimy się z nimi. Jeśli będą musieli tu pozostać przez zimę to połowa z nich wymrze. (Biuletyn GKBZNwP 1946 r. T.I s.308). Oczywiście wymarli prawie wszyscy. Natomiast autor listu z 06 października 1941 roku pisze: Rosjanie zdychają na naszych oczach jak bydło. Mamy właśnie rozstrzelać 4000 Rosjan – Heckenschutzen. Grób masowy właśnie kopią. Nie wiem jeszcze jak to się zrobi: karabinami maszynowymi czy zwykłymi. (Biuletyn s. 309-310). W liście wysłanym w dniu 12 października 1941 roku z Białej Podlaskiej do Berlina czytamy: Byłem w niedzielę w obozie jeńców. Chciałem zrobić zdjęcia ale nie zdołałem się przemóc. Za dużo nędzy i ohydy. Prawie co noc umiera ich tam 200-300. (Biuletyn…s.310). To był dopiero początek jesieni. Autor listu z dnia 20 grudnia 1941 roku wysłanego do Elżbiety Hedergoff mieszkającej w Berlinie w ten oto sposób pisze: W obozie jeńców panuje tyfus plamisty. Z 6000 żyje tylko 2500. Nędza przerażająca. Personel sanitarny: jeden lekarz i 3-ch felczerów- też chorzy. Brak ludzi do wynoszenia zmarłych. Trupy leżą między chorymi wszędzie na pryczach, na ziemi, na progu, na każdym skrawku miejsca. Lekarstw brak w ogóle. Co tydzień zdarza się parę wypadków ludożerstwa. Ostatnio oprawili trzy trupy. (Biuletyn s. 312). Na temat traktowania jeńców w liście z 28 lutego 1942 roku do Keitla pisze sam Rosenberg: Los jeńców radzieckich stanowi tragedię wielkich rozmiarów. Wielka ich część zginęła. Wskutek głodu, lub złych warunków atmosferycznych. Tysiące zmarło na tyfus. Komendanci obozów zabronili ludności cywilnej dostarczania żywności jeńcom wojennym, skazując ich raczej na śmierć głodową. W wielu wypadkach, gdy jeńcy wojenni nie mogli maszerować z powodu głodu lub wyczerpania, rozstrzeliwano ich na miejscu na oczach przerażonej ludności, a ciała ich pozostawiano bez pogrzebu. W wielu obozach nie było zupełnie jakichkolwiek budynków, w których jeńcy mogliby się schronić. Leżeli pod gołym niebem w czasie deszczu jak i śniegu. Nie dostarczono im nawet narzędzi, aby mogli wykopać sobie doły lub jamy.

Relacje naocznych polskich świadków przedstawiają również straszny obraz położenia jeńców. W ten oto sposób przedstawia sytuację w obozie w Chełmie naoczny świadek: W obozie znajdowało się pierwotnie około 150000 jeńców. Warunki straszne. Glebę terenu obozu stanowi margiel - po deszczach tworzy się gęste błoto, w którym jeńcy śpią bez garstki słomy. Odżywianie nad wyraz nędzne. Jeńcy po prostu mrą z głodu, toteż jedzą trawę, słomę, odpadki ze śmietnika. Czerwonka szerzy się zastraszająco. Jeńcy są czarni z brudu, zjadani przez wszy. Brak zupełnie jakiejkolwiek opieki lekarskiej. Obchodzenie z jeńcami barbarzyńskie. Umiera 400-500 ludzi dziennie. Zwłoki wywożone są do lasu na wozach ciągniętych przez gromady słaniających się z wycieńczenia jeńców. Na każdym wozie leży w nieładzie 50-60 trupów, z masy tej sterczą ręce, nogi. Po przybyciu na miejsce trupy wyrzucane są jak śmieci do dołu, który po wypełnieniu go niemal całkowicie przykrywa się cienką warstwą ziemi. (Biuletyn… s.309). Podobnie wyglądała sytuacja w obozie w Białej-Podlaskiej (Stalag 366/2), o którym czytamy: Dnia 01 października 1941 roku w obozie, który stanowi wielkie odkryte pole, było około 150000 jeńców, zarówno wojskowych jak cywilnych w tym tysiące starych mężczyzn i chłopców 13-15 letnich. Wskutek głodu, zimna i czerwonki umiera dziennie 200-300. Jeńcy od czasu do czasu próbują ucieczki. Gęstą masą z kamieniami w ręku rzucają się na druty i wartowników, którzy starają się opanować położenie granatami i ogniem karabinów maszynowych. Przytoczmy jeszcze jedną relację świadka, a dotyczącą obozu w Karolówce pod Zamościem (Stalag 325), w którym przebywało około 20 tys. jeńców.“Jeńcy - podaje świadek - mieszkają pod gołym niebem. W obozie głód tak straszny, że z odległości 2 km słychać jęki i wołania : ,,jeść”. Jeńcy wyjadają trawę . Dziesiątki umiera z głodu. Zmarłych chowa się tuż przy obozie w wielkim dole, przysypując wapnem. Dół jest stale otwarty. Używani do najcięższych robót jeńcy padają jak muchy i dobijani są na miejscu przez dozorców. Straż strzela do podających jeńcom żywność.

Ten tragizm jeńca-człowieka obrazują również spotykane (np. twierdza Dęblin- Stalag 307) w języku rosyjskim i niemieckim napisy grożące śmiercią za tzw. kanibalizm. Traktowano jeńców radzieckich jak szkodliwe insekty, które należy jak najszybciej wytępić. Zdobyte tutaj doświadczenie w stosowaniu różnych metod i środków eksterminacji na masową skalę zastosowano jak już wspomniałem wobec ludności żydowskiej, polskiej oraz na zajętych obszarach ZSRR. Właśnie los jeńców radzieckich z tego pierwszego okresu miały następnie zgodnie z założeniami Generalnego Planu Wschodniego podzielić jako ,,podludzie” narody słowiańskie zamieszkujące ziemie na wschód od Niemiec aż po Ural.

Los jeńców radzieckich w przytoczonych relacjach był podobny we wszystkich obozach do niemieckiej klęski pod Stalingradem. Najgorsza była jesień 1941 roku i zima 1941/1942. Po klęsce armii Paulusa, wraz z przedłużaniem się wojny, los wziętych do niewoli żołnierzy uległ pewnej poprawie, gdyż wzrosło z jednej strony w III Rzeszy olbrzymie zapotrzebowanie na siłę roboczą, w tym wypadku wyjątkowo tanią, a z drugiej zaczęto się obawiać retorsji ze strony radzieckiej.

W ogólnym bilansie wskaźnik wymordowanych przez Niemców jeńców radzieckich był wyjątkowo wysoki. Za okres całej wojny wynosił nie mniej jak około 60% wziętych do niewoli. Podczas gdy dla porównania wskaźnik śmiertelności wśród jeńców np. francuskich wynosił ok. 1,6%, angielskich 1,15%, USA 0,3%.


Na polskiej ziemi

Znaczną ilość jeńców radzieckich Niemcy wymordowali na polskiej ziemi. W obecnych granicach państwa polskiego zorganizowali dla tych jeńców około 50 różnych obozów. Do bardziej znanych z tych obozów należały obozy w Białej-Podlaskiej (Stalag 366/2), Chełmie (Stalag 316), Dęblinie (Stalag 307), Łambinowicach (Stalag 344), Siedlcach, Suchożebrach (Stalag 366), Zamościu (Stalag 325 - 3 obozy), we wsi Grondy (Stalag 324) itd.

Ludność polska na miarę swoich możliwości udzielała z poświęceniem pomocy jeńcom radzieckim, zwłaszcza zbiegłym z obozów. Zgodnie z rozporządzeniem gubernatora warszawskiego L. Fischera z dnia 27 września 1941 roku oraz generalnego gubernatora H. Franka za udzielanie tej pomocy groziła kara śmierci lub ciężkie więzienie. Zbiorowa odpowiedzialność groziła całym wsiom, których mieszkańcy dopuścili się wykroczenia przeciwko tym zarządzeniom. Te grożące ciężkie sankcje nie powstrzymywały ludności polskiej przed udzielaniem wielorakiej pomocy. W wyniku jej udzielania wielu Polaków, mężczyzn i kobiet, starców i dzieci utraci życie. Krwią i życiem płacono za pomoc bliźniemu, za walkę o godność podeptanej przez faszyzm niemiecki ludzkiej osoby.


Jacek Smolarek