Rakiety Patriot świetnym amerykańskim interesem

W Warszawie decyzja polskiego resortu obronnego o rozmieszczeniu baterii amerykańskich rakiet “Patriot” w Morągu stała się wiadomością dnia.

Natomiast dla prowincjonalnego Morąga ta nowość nie była niespodzianką. Jeszcze latem po jego ulicach paradował Murzyn w amerykańskim mundurze, a mieszkańcy zakładali, że to coś znaczy. Spokojne, niezakłócane niczym życie miasteczka, zamieszkałego przez 15 tysięcy osób, ewentualnie ulegnie ożywieniu, kiedy pojawią się tu chłopcy zza oceanu. Nie można wkluczać prawdopodobieństwa zmniejszenia liczby bezrobotnych, których jest dość wielu wśród miejscowej ludności. Jednak dotyczy to zaledwie niedużego miasteczka, położonego w odległości 70 kilometrów od granicy z obwodem kaliningradzkim w Rosji. Wydarzenie to, jak może się wydawać, na skalę miejscową za granicą może być ocenione inaczej. Są tam bowiem eksperci wojskowi, którzy świetnie wiedzą, że radar tego systemu rakietowego potrafi śledzić jedynie obiekty nadlatujące z konkretnego sektora, ze zdefiniowanego kierunku. Polscy stratedzy uznali więc, że najbardziej prawdopodobny jest atak z kierunku północno-wschodniego, wobec tego wybrano Morąg. Niech tym problemem zajmują się specjaliści wojskowi w Warszawie, Moskwie, ewentualnie, również w Waszyngtonie. W tej chwili mogę jedynie powiedzieć naszym szanownym słuchaczom, że nie są planowane zmiany w składzie bojowym i osobowym Marynarki Wojennej na Bałtyku w związku z zainstalowaniem rakiet Patriot. Agencja Interfaks dowiedziała się o tym w Zarządzie ds. Służby Prasowej i Informacji Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej. “Dane, podawane przez szereg środków masowego przekazu na temat rzekomego nasilenia nadwodnej, podwodnej i lotniczej części składowych Floty Bałtyckiej, nie zgadzają się z rzeczywistością”.

Co nad Potomakiem? Zakładam, że zaciera się tam ręce. Znalazł się bowiem nabywca na praktycznie usunięte z produkcji rakiety Patriot. Koszty jednej baterii wynoszą w przybliżeniu jeden miliard dolarów. Ewentualne polskie zamówienie – a chodzi o 10 baterii – zapowiada świetny interes. I to nie tylko dla amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego, ale prawdopodobnie także dla prowincjonalnego Morąga. Co dotyczy ostatniego, to nie mogę za to ręczyć.

Leonid Sigan 21.01.2010 r.